slider

wtorek, 15 marca 2016

Steampunk Rally, czyli zwariowany wyścig parowych maszyn!

O miłości do steampunku opowiadałem już przy okazji recenzowania gry Steam Works (TUTAJ), dlatego dzisiaj nie będę się nad tym rozwodził. Za to wspomnę z czym jeszcze od samego początku kojarzyła mi się gra Steampunk Rally. Pamiętacie może serial animowany "Odlotowe Wyścigi" (z ang. "Wacky Races") wytwórni Hanna-Barbera? Każdy jej odcinek przedstawiał wyścig z masą kolorowych postaci i pojazdów, przy czym najbardziej w pamięć zapadał duet antagonistów Dicka Dastardly'ego i jego psa Muttleya, którzy próbowali za każdym razem oszukiwać i zniszczyć inne samochody. A teraz przenieście akcję kreskówki sto lat wstecz i podmieńcie postacie na znanych wynalazców tego okresu. I tak pędząc przez alpejskie trasy, Nikola Tesla będzie musiał uważać, aby nie zostać ofiarą promienia dezintegrującego, wycelowanego w niego przez podstępnego Edisona, podczas gdy Maria Curie-Skłodowska wyminie go na ostatnim wirażu w swojej napędzanej parą maszynie na pajęczych nogach. Jak sprawdza się takie podejście do klimatu w praktyce? Zapraszam do lektury.


Przejdźmy do zawartości pudełka. Relację z jego otwarcia mogliście zobaczyć dłuższy czas temu w poście z cyklu "Co w pudle piszczy" (link TUTAJ). Zaznaczam że udało mi się załapać na edycję kickstarterową i przyznaję, że nie mam pewności, które elementy z mojego pudła nie trafiły do standardowej edycji. Na pewno wiem że świetne metalowe żetony kół zębatych są ekskluzywne dla crowdfundinowego wydania. Nie zmienia to faktu że wszystko, począwszy od bardzo dobrze wykonanych kart, poprzez szczegółowe i dwustronne elementy planszy czy pokrętła do zaznaczania zniszczeń, kończąc na pionkach wynalazców wraz z podstawkami, jest rewelacyjnie wykonane. Nawet zwykłe tekturowe żetony kół zębatych cieszą oko. Do tego dzięki dużemu wsparciu użytkowników udało się znacząco podnieść jakość i ilość kostek, które wykorzystujemy w grze. Dostaliśmy więc aż 108 przezroczystych (ekskluzywnych dla edycji kickstarterowej, w klasycznej są jednolitego koloru) kosteczek w trzech kolorach. Wykonanie tego tytułu to prawdziwe mistrzostwo.


Zasady rozgrywki spisano w przejrzystej, mocno ilustrowanej i pełnej przykładów instrukcji. Całość zmieściła się na 12 stronach, przy czym warto zaznaczyć, że sporo miejsca zajęły skrócone biografie każdego z wynalazców (spory walor edukacyjny). Na początku decydujemy/losujemy, w których wynalazców wcielą się gracze. Gdy każdy otrzyma już swoje części początkowe, wylosujemy 3 z 5 kafli planszy, przedstawiających pole naszych zmagań (mogą być to górskie krajobrazy Alp lub śmiertelnie niebezpieczny steampunkowy hipodrom). Rozdajemy każdemu żeton żarówki, pokrętło zniszczeń, Gra składa się z 4 faz. Będą to po kolei:
  1. Faza draftu - gracze otrzymują 4 karty czterech różnych typów, biorą jedną z nich, a następnie przekazują resztę kolejnemu graczowi. Dobraną kartę wykorzystać jako część maszyny lub sprzedać za kostki/zębatki. W przypadku czarnych kart ("boost") możemy zachować je zakryte i skorzystać w odpowiednim momencie, aby zdobyć przewagę/popsuć szyki przeciwnikom.
  2. Faza wentylacji - w tej fazie za pomocą kół zębatych pozbywamy się wykorzystanych kostek zapychających nam miejsca w maszynach. Jedna zębatka to dwa oczka na kostce. Jeśli więc w maszynie zalega nam kość z sześcioma oczkami, będziemy potrzebować trzech zębatek aby się jej pozbyć. Jedna zębatka pozwala nam również na zmniejszenie na dwóch kostkach po jednym oczku.
  3. Faza wyścigu - trzon gry. Na początku rzucamy wszystkimi kostkami, które udało nam się zebrać podczas fazy draftu, a następnie kładziemy je w odpowiednich miejscach na kartach części. Dzięki temu będziemy się przemieszczać, naprawiać, tworzyć nowe kostki lub pozbywać się starych.
  4. Faza zniszczeń - jeśli w poprzedniej fazie uszkodziliśmy swoje maszyny, to w tym momencie przyjdzie nam za to zapłacić. Za każdy poziom zniszczenia przyjdzie nam odrzucić jedną z części naszej maszyny. Jeśli natomiast nie będziemy już mieli co odrzucić, to musimy cofnąć nasz pionek za ostatniego gracza w peletonie, a w przypadku gdy to my jesteśmy ostatnim graczem, to na początek trasy.
Gra toczy się do momentu, gdy czyjś pionek przekroczy linie mety. Rozgrywamy jeszcze jedną pełną turę, a zwycięzcą zostanie ten, kto dojechał najdalej. Wspomnę tylko o ostatecznej regule, tłumaczącej co należy zrobić w przypadku remisów: powstaje między wami gorzka i dożywotnia rywalizacja! Świetne nawiązanie do Tesli i Edisona ;-)


Jak to wszystko działa w praktyce? Ano muszę przyznać, że naprawdę dobrze. Mamy tu do czynienia ze zlepkiem naprawdę różnych mechanik, które świetnie ze sobą współgrają. Do tego praktycznie nie występuje tutaj oczekiwanie na swoją turę, jako że większość akcji wykonujemy w tym samym momencie. Ma to jednak pewien minus, będący moim zdaniem jednocześnie największą wadą tego tytułu. Chodzi oczywiście o dość mocno zredukowaną interakcję. Na szczęście twórcy zadbali o jej zwiększenie wprowadzając mechanikę draftu i karty boost, pozwalające na szkodzenie przeciwnikom. Według mnie interakcji wciąż jest odrobinę zbyt mało. Tak naprawdę jest to jedyny zauważony przeze mnie minus tej gry. Tytuł naprawdę bawi. Gra świetnie się skaluje tak przy 2 jak i 8 osobach. Zarówno karty początkowe wynalazców, a także te dobierane w trakcie gry są dobrze zbalansowane i żadna nie sprawi, że jeden z graczy drastycznie wysunie się na prowadzenie. Zwłaszcza, że w drafcie każdy z graczy może wybierać z 4 kart różnego typu, więc nikt nie powie że nie otrzymał żadnej części zapewniającej możliwość ruchu. Regrywalność również stoi na najwyższym poziomie za sprawą liczby wynalazców, całej masy kart części oraz losowo układanej drodze wyścigu. Jakby tego było mało, to do kickstarterowej edycji dołączono również minidodatek pozwalający na dalsze urozmaicenie trasy. Do tego już sam temat gry zapewnia sporo radości. Bo kto tak naprawdę nie chciałby stworzyć działającej machiny napędzanej parą i elektrycznością, którą przemierzałby piękne górskie trasy. No i kostki! 108 kolorowych przezroczystych kostek zawsze sprawia, że mój wewnętrzny planszówkowy geek cieszy się jak dziecko ;-)


Szczerze mówiąc Steampunk Rally jest jednym z lepszych tytułów jakie zakupiłem w ubiegłym roku. Tym bardziej cieszę się że udało mi się załapać na zbiorowe zamówienie edycji kickstarterowej. Gra trafi zarówno w gusta planszówkowych geeków jak i graczy nieco mniej zaawansowanych, głównie za sprawą niebanalnych i jednocześnie przejrzystych reguł. Walory estetyczne, frajda, regrywalność, a także wartość edukacyjna i rewelacyjny temat powodują że gra zdecydowanie warta jest swojej ceny i powinna znaleźć się na każdej półce!

Plusy:
+ Świetne wykonanie i genialny temat
+ Dobry balans kart
+ Metalowe zębatki w edycji kickstarterowej
+ 108 kostek!
+ Ogromna regrywalność
+ Świetnie przemyślana mechanika

Minusy:
- Trochę za mało interakcji

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz