slider

niedziela, 21 lutego 2016

Historia nieoczekiwanej miłości, czyli recenzja Red 7

Lubię fillery i mikro gry. Nawet bardzo lubię. Ale nie wszystkie. Muszą być dobre. Muszą mieć w sobie coś co zastąpi mi głębie rozgrywki w poważniejszych tytułach. Czasem będzie to nietypowa mechanika, czasem niski próg wejścia i zasady do wytłumaczenia w minutę (co przy czasie gry 10 minut ma ogromne znaczenie), a w jeszcze innych przypadkach ogromna regrywalność. Gdy usłyszałem o premierze polskiego wydania gry "Red 7" Carla Chudyka, nie byłem jednak bardzo pozytywnie nastawiony. Owszem gry Chudyka lubię, ale raczej właśnie za głębie i ogrom możliwości. Jakoś nie mogłem uwierzyć, że potrafiłby to zawrzeć w grze składającej się z talii 49 kart. Jednakże na cały ten hype, który powstał dookoła premiery "Red 7" nawet mi trudno było pozostać obojętnym. Dlatego też postanowiłem dać szanse temu tytułowi i wypróbować go na warszawskiej imprezie "Rzuć Kostką". Dziwnym zbiegiem okoliczności złożyło się, że po kolejnej warszawskiej imprezie (Zjava) posiadałem już swój egzemplarz :-) Po prostu magia. Jako że już zdradziłem się z obecnymi odczuciami na temat tej gry, to zapraszam po prostu na lekturę moich przemyśleń wyjaśniających za co polubiłem "Red 7".


Recenzję tradycyjnie zacznę od pudełka, jego zawartości i jakości tego wszystkiego. Warto zaznaczyć, że pierwotnym wydawcą jest Asmadi Games, które nie słynie z najładniejszych gier. Tutaj jednak naprawdę dali radę. W pudełku znajdziemy tylko karty do gry i karty pomocy. Te pierwsze występują w 7 kolorach a każdy kolor składa się z cyfr od 1 do 7. O dziwą tę prostotę udało się świetnie podkreślić paletą barw i swoistą elegancją zawartą na kartach. W oryginale pudełko było czarne. Lucrum Games zmieniło kolor na czerwień, co w sumie bardziej pasuje do tytułu i przede wszystkim na pewno łatwiej zwraca uwagę na sklepowych półkach. Dobry zabieg, w ten sposób nasza wersja jest obecnie najładniejsza ;-) A zatem wykonanie mimo prostoty jest jak najbardziej na plus.


Na zdecydowany plus zasługuje też prostota zasad. Rzadko spotykam gry, w których zasady da się wytłumaczyć w dosłownie minutę, a "Red 7" jest właśnie taką grą. Trudno jest mi ocenić instrukcję, jako że zasady wytłumaczono mi na "Rzuć Kostką", ale myślę że po jej lekturze moja pierwsza rozgrywka przebiegałaby równie sprawnie. Jak wyglądają zasady gry? Banalnie łatwo! Na środku stołu kładziemy czerwoną kartę rozpoczynającą oraz rozdajemy każdemu z graczy 7 zakrytych kart (ręka)  i jedną odkrytą. Rozpoczyna gracz po lewej stronie od osoby z najwyższą kartą (w przypadku remisów cyfrowych liczą się kolory). W swojej turze gracz musi wykonać jedną z poniższych akcji:
  1. Dołożyć kartę do swojej palety (czyli właśnie tej odkrytej początkowej karty).
  2. Zagrać odkrytą kartę ze swojej ręki na tło (czyli na miejsce gdzie znajdowała się karta rozpoczynająca).
  3. Zagrać kartę ze swojej ręki na paletę, a następnie drugą na tło.
  4. Spasować co jest jednoznaczne z przegraną.
Liczy się jedna zasada: Pod koniec swojej tury musisz wygrywać lub odpadasz z gry. Zasady wygrywania ustalane są przez kartę leżącą na wierzchu stosu tła. W zależności od koloru może tła wygrywać można posiadając np. najwyższą kartę, najwięcej kart o wartości poniżej czterech, czy najwięcej kart w różnych kolorach. Jeśli wypstrykasz się ze wszystkich swoich kart a kolejka ponownie dojdzie do Ciebie to też automatycznie przegrywasz, jako że nie jesteś w stanie zrobić nic aby znowu wygrywać. Jeśli odpadniesz to twoje karty z ręki i z palety odkładane są na bok i nie liczą się w dalszej grze.


Wiem że dla osób, które nie miały przyjemności zagrać w "Red 7" zasady mogą się wydawać wręcz prostackie (ja tak miałem dopóki nie zagrałem), ale obiecuję, że naprawdę warto dać szanse temu tytułowi. Mimo prostoty reguł, gra oferuje zadziwiającą dozę głębi i planowania swoich ruchów. Już w momencie otrzymania kart na rękę, będziemy starać się ułożyć długodystansową strategię, którą następnie będziemy modyfikować podczas konfrontacji ze współgraczami. Połączenie łatwych zasad i krótkiego czasu rozgrywki (ok. 5 minut) sprawiają że w małym pudełku za ok. 35 zł(!) kryją się pokłady regrywalności. Dodatkowo aby gra zbyt szybko nas nie znudziła, twórcy zapewnili jeszcze 2 dodatkowe warianty, które możemy wprowadzić gdy już dobrze poznamy zasady. Jeden wariant wprowadza dobieranie nowych kart na rękę (po spełnieniu odpowiednich warunków) oraz podział na rundy i punktacje, podczas gdy drugi dodaje oprócz tego specjalne akcje, z których możemy korzystać przy zagrywaniu do swojej palety kart z numerami nieparzystymi. Niezależnie od wariantu gra przebiega niezwykle płynnie i daje całą masę frajdy. Jedyne do czego mogę się tak naprawdę przyczepić to fakt, że przez losowość doboru kart, możemy odpaść już w pierwszej turze, co i tak nie jest zbyt bolesne przy tak krótkiej grze.


Nie wiem co jeszcze mógłbym napisać aby zachęcić do gry w "Red 7". Naprawdę mamy tu wszystko to co cechuje dobry filler. Łatwe zasady, ogromną regrywalność, zadziwiającą strategiczną głębię i rewelacyjny stosunek cena/jakość. Dodajmy do tego mobilność pudełka i brak konieczności używania stołu, a otrzymamy prawdziwego mistrza w swojej klasie. Może i nie była to miłość od pierwszego wejrzenia, ale i tak niezmiernie cieszę się, że udało mi się pokonać irracjonalną niechęć do tego tytułu i dać mu szansę. Polecam ją śmiało naprawdę każdemu niezależnie od poziomu doświadczenia planszówkowego.

Plusy:
+ Całkiem ładne wykonanie
+ Duża mobilność tytułu (małe pudełko i możliwość zagrania wszędzie)
+ Ogromna regrywalność
+ Tłumaczenie zasad trwa minutę
+ Bardzo przemyślane zasady
+ Zadziwiająco dużo planowania
+ Krótki czas rozgrywki
+ Rewelacyjny stosunek cena/jakość

Minusy:
- Można odpaść w pierwszej turze

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz