slider

czwartek, 21 stycznia 2016

Kościane lochy czyli recenzja Dungeon Dice

Umarł król, niech żyje król. Kurcze ten następny też umarł... coś jest nie tak. Każdego kolejnego władcę zabijają potwory. Może pora przemyśleć sukcesję? No tak najrozsądniejszym wyjściem jest przecież zrobienie króla ze sławnego bohatera, który potwory grasujące po całym królestwie zjada na śniadanie. Problem w tym, że akurat na chwilę obecną brakuje odpowiedniego kandydata... Dlatego też co drugi pachołek chwyta za miecz i próbuje zdobyć chwałę, bo nie oszukujmy się... druga taka szansa na zdobycie korony raczej się nie powtórzy.


Tak przedstawia się fabuła kościanego dungeon crawlera od wydawnictwa Potluck Games, czyli gry "Dungeon Dice". Jej autorem jest Sam Coates, a tytuł został wydany dzięki wsparciu użytkowników portalu Kickstarter. Trzeba przyznać, że pomysł na grę nawiązujący mocno do papierowych RPG (głównie Dungeons & Dragons), z mechaniką opartą tylko i wyłącznie na kościach K6 jest mocno obiecujący. Na wstępie zaznaczę, że bazuję swoją opinię na rozszerzonej, demonstracyjnej wersji gry, przeznaczonej dla recenzentów i otrzymanej dzięki uprzejmości wydawcy. Różni się ona tym, że zamiast 87 podstawowych kości otrzymałem jeszcze dodatkowe 19 kostek (rozszerzenia: Familiar Pack, Monster Pack, Potion Pack i Thief Die) i przecudne maty dla graczy.


Przejdźmy zatem do wykonania. Jak już wspominałem kupując grę, otrzymujemy całą masę kostek (w moim przypadku 106). Co ciekawe, nie znajdują się one w klasycznym pudełku a w przyjemnym w dotyku czarnym worku. W środku znajdziemy też pięć mniejszych woreczków w różnych kolorach, do przechowywania odpowiednich typów kości. Kostki dzielą się na potwory, przedmioty, artefakty, przedmioty jednorazowe, kości doświadczenia, kości poziomu i kości obrażeń potworów. Wszystkie mają jedną wspólną cechę: są świetnie wykonane. Poza tym że są ciężkie i solidne, to często jeszcze ich customowe boki są w różnych kolorach. Trzeba przyznać, że gra jest dość droga jak na polskie realia (na stronie wydawcy podstawowa wersja kosztuje prawie 60$), ale biorąc pod uwagę ilość i jakość kostek, nie powinno to nikogo dziwić (wychodzi niecałe 3 złote za jedną kostkę przy obecnym kursie dolara). Do mojego egzemplarza dołączone jeszcze maty dla gracza, przypominające trochę elastyczne podkładki pod mysz. Dotychczasowe gry oraz przechowywanie ich w worku nie wpłynęły na ich giętkość i stan, więc myślę że posłużą każdemu na bardzo długo. Za wykonanie gra ma ode mnie duuuży plus.


Komponenty to jednak nie wszystko. Tytuł musi się cechować przecież miodną grywalnością. Instrukcja do "Dungeon Dice" ma 14 stron (chociaż w sporej mierze są to obrazki i wyjaśnienia poszczególnych symboli), na których w dość przystępny sposób wyjaśniono przebieg gry. Z doświadczenia wiem też że całkiem łatwo tłumaczy się zasady współgraczom. Pozwólcie więc, że przedstawię i wam po krótce reguły rozgrywki. Na początku każdy z graczy otrzymuje jedną kość doświadczenia (chociaż zaczyna z poziomem zerowym) i jedną kość poziomu. Oprócz tego losuje z niebieskiego worka dwa przedmioty i dwa przedmioty jednorazowe z czerwonego worka. Możemy zaczynać. Gracze po kolei będą w swojej turze losować kostkę potwora z czarnego worka, a następnie rzucać nią by określić poziom bestii. Od jej poziomu zależeć będzie iloma kostkami będzie zadawać nam obrażenia. Zanim dojdzie do walki, możemy zdecydować się na tchórzliwą ucieczkę lub zaproponować innym graczom udział w łupach za pomoc w bitwie. Jeśli zdecydujemy się na walkę, rzucamy dostępnymi kostkami (kości poziomu i przedmioty), przy czym możemy posłużyć się w walce jedną zbroją oraz dwiema broniami jednoręcznymi lub jedną dwuręczną. Następnie gracz siedzący po lewej stronie przejmuje kontrolę nad potworem i rzuca odpowiednią ilością czarnych kości. W skrócie chodzi o to żeby wyrzucić więcej oczek niż bestia. Nie jest to jednak takie łatwe i często musimy korzystać ze specjalnych umiejętności naszego ekwipunku pozwalających na przerzucanie, zabieranie lub odkładanie na bok kości. Niestety potwory również posiadają podobne umiejętności. W ostateczności mogą nam pomóc czerwone jednorazowe kostki. W przypadku przegranej potwór zadaje nam jedną ranę i ucieka. Musimy wtedy odłożyć na bok jedną zieloną kostkę poziomu. Jeśli natomiast wygramy zdobywamy jeden punkt doświadczenia oraz odpowiednią nagrodę przedstawioną na jednej ściance kości potwora. Może to być niebieska kość ekwipunku, czerwona jednorazowa kostka lub w bardzo rzadkich przypadkach magiczny żółty artefakt (jednak aby go zdobyć musimy posiadać jednorazową kość z kluczem). W przypadku remisu zdobywamy nagrodę i doświadczenie ale bestia i tak zadaje nam ranę. Jeśli udało nam się ubić mocną bestię (kolor czerwony, czarny lub złoty), możemy zabrać jej truchło jako trofeum, co da nam punkty chwały potrzebne do wygrania gry. Jeśli w walce pomógł nam któryś z współgraczy musimy podzielić się z nim nagrodą. Ponieważ najczęściej jest ona tylko jedna, będziemy przeważnie decydować rzutem kostką o tym kto ją zdobędzie. Wszystkie negocjacje z przed walki są jak najbardziej wiążące. Gra kończy się w momencie gdy któryś z uczestników gry zdobędzie 4 punkty chwały. Otrzymuje się je za trofea (czerwone- 1 punkt, czarne - 2, złote - 3), maksymalny poziom doświadczenia (1 punkt) oraz artefakty (1 punkt). Zwycięzca zostaje królem krainy... przynajmniej dopóki nie ubije go kolejna bestia ;-).


Trzeba przyznać, że rozgrywka przebiega bardzo płynnie i szybko. Nie ma tu problemu czekania na swoją turę, jako że możemy sobie pomagać w walce, kontrolować potwora, a nawet jeśli nie robimy tego to możemy przeszkadzać lub pomagać walczącym za pomocą jednorazowych przedmiotów. Pełna interakcja. Gra trochę słabiej wypada w przypadku rozgrywki dwuosobowej, kiedy to nie zawsze będzie występował gracz, który może kontrolować potwora i musimy pilnować zasady, że bestia zawsze używa swoich umiejętności w najbardziej opłacalny sposób. Jedyne do czego mogę się przyczepić, to czas gry. Dla mnie jest odrobinę za krótka. Lubie rozkręcać swój silniczek, a w tym przypadku zanim uda mi się to zrobić, ktoś zdąży już zdobyć punkty chwały i wygrać grę. Oczywiście występuje tu ogromna porcja losowości, jednak z racji lekkości tytułu nie jest ona przeszkadzająca. Zresztą powiedzmy sobie szczerze, jeśli ktoś rozważa zakup dungeon crawlera z mechaniką opartą na rzutach kośćmi raczej nie powinien oczekiwać braku losowości typowego dla ciężkich eurosucharów.


Jako że wraz z grą otrzymałem dodatkowe kostki, pozwolę sobie wypowiedzieć się w paru słowach na temat każdego z otrzymanych dodatków.
  • Monster Pack - jeśli znudziły nam się podstawowe potwory to tutaj otrzymamy kilka dodatkowych (np. kraba czy wampira). Oprócz tego znajdziemy tu również kostkę z pułapką, która zadaje nam obrażenia i nie otrzymujemy za nią nagrody. Nie jest to specjalnie potrzebny dodatek ale jeśli pokochacie grę, to możecie rozważyć jego zakup dla uzupełnienia kolekcji.
  • Familiar Pack - w czarnym worku wyląduje tym razem 5 dodatkowych kostek z chowańcami. Jeśli spotkamy jakiegoś, może nam on pomóc w przyszłych walkach. Niestety może też stać i nic nie robić lub najzwyczajniej w świecie czmychnąć do wora. Chowańce nie są bardzo pomocne, a dodatkowo ich wylosowanie pozbawia nas kolejki, w której moglibyśmy pokonać jakąś mocarną bestię i otrzymać za nią nagrodę. Moim zdaniem raczej głównie dla kolekcjonerów.
  • Potion Pack - chyba najciekawszy dodatek urozmaicający do tej pory najnudniejszy czerwony worek. Poza dodatkowym kluczem znajdziemy tu chociażby miksturę niewidzialności, truciznę lub bumerang. Jeśli chcecie koniecznie dokupić dodatek, to ten powinien znaleźć się na pierwszym miejscu priorytetów.
  • Thief Die - do czarnego wora trafia sprytny złodziej, który chwilę wcześniej obrobił skrzynię z naszą nagrodą. W zależności od poziomu losuje przedmiot z odpowiedniego wora i używa go w walce przeciw graczom. Za jego pokonanie otrzymujemy ten przedmiot. Całkiem ciekawa kostka, ale jako że znajduje się również w rozszerzeniu dla pięciu graczy to lepiej zainwestować raczej w tamten dodatek.
  • Maty dla graczy - pięknie wykonane maty pozwalające na segregowanie naszych kostek. Wiem że nie są kompletnie potrzebne, ale z racji tego jak świetnie wyglądają, polecam każdemu estecie.
Pora na podsumowanie. Jak pewnie zauważyliście gra mocno trafiła w mój gust. Świetnie sprawdza się jako filler przed czymś większym. Losowość wbrew pozorom nie jest tak upierdliwa, a interakcja między graczami sprawia, że nie czekamy na swoją turę nudząc się. Jeśli do tego dodamy rewelacyjne wykonanie, to otrzymamy kawał świetnej gry.

Plusy:
+ Rewelacyjne wykonanie i piękne customowe kostki
+ Proste zasady
+ Spora interakcja między graczami
+ Brak oczekiwania na swoją turę
+ Szybka rozgrywka...

Minusy:
-...która dla niektórych okaże się odrobinę zbyt szybka
- Trochę słabiej wypada w grze dwuosobowej




Dziękuję wydawnictwu Potluck Games za udostępnienie gry

4 komentarze:

  1. Brzmi jak Munchkin, tylko kościany (zamiast karcianego czy planszowego), zgadza się?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trafne skojarzenie. Chociaż jest trochę bardziej zbalansowany bo przy czterech punktach potrzebnych do zwycięstwa raczej nikt nie zdąży odskoczyć do przodu tak bardzo żeby na koniec wyprzedzać innych nie wiadomo jak bardzo. Dodatkowo przedmioty też są trochę bardziej zrównoważone i nie zdarzy się że wyciągniesz z niebieskiego wora na początku gry coś co pozwoli Ci zdobyć sporą przewagę już na starcie.

      Usuń
  2. Jest możliwość kupienia tej gry w Polsce? Na szybko google niestety nic nie znalazło...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, chwilowo najłatwiej jest polować na używki chociaż też nie ma ich dużo. Raz na jakiś czas się gdzieś pojawia w ofercie ale podejrzewam że najrozsądniejszym wyjściem jest czekanie na jakiegoś kolejnego kickstartera lub sprowadzić sobie z zachodu. Plus sprowadzania z zagranicy jest taki, że z racji braku pudełka całość mieści się w kopercie więc koszt wysyłki nie jest ogromny. Jeśli kiedyś nam się znudzi (co nie nastąpi raczej szybko :D ) to będziesz pierwszą osobą którą poinformuje o sprzedaży :D

      Usuń