slider

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Cut the Rope: Gra Karciana

Planszowo-karciane adaptacje gier z platform mobilnych można podzielić na trzy typy. Dość wiernie oddające zasady jak np. Dead Man's Draw (recenzja TUTAJ). Albo jak np. Amber Route (recenzja TUTAJ) przerabiające mechanikę tak aby bardziej pasowała do grania "analogowego", a jednak wciąż oddająca ducha oryginału. Trzeci typ, to gry które z wersji mobilnej czerpią w zasadzie tylko temat/grafikę/postacie ale drastycznie różniące się mechaniką/odczuciem/celem. Do tego typu zalicza się niedawno wydana przez G3 gra "Cut the Rope", bazująca zasadami na wieloosobowym pasjansie "Kotek i Myszka". Czy wyszło jej to na dobre? Zapraszam do lektury ;-)


Klasycznie jednak najpierw opowiem trochę o wykonaniu. W pudełku z grą znajdziemy króciutką instrukcję oraz 160 kart. Pudełko jest trochę przyduże jak na zawartość (zwłaszcza biorąc pod uwagę, że G3 przyzwyczaiło nas już do swoich idealnie na wymiar upakowanych małych karcianek) i karty przy przenoszeniu wędrują po całym jego wnętrzu. Na szczęście jednak karty są dość grube i wytrzymałe, przez co nie powinny się zbyt szybko niszczyć nawet w wyniku przypadkowego przemieszczania się w pudełku. Ozdobione zostały głównie wizerunkiem znanego z gry mobilnej potworka Om Noma. Oprócz zielonego stwora w śmiesznych czapkach znajdziemy na nich również nożyczki i cukierki. Całość bardzo kolorowa i ciesząca oko. Generalnie poza nadmiarem powietrza wykonanie jest jak najbardziej na plus.


Niestety nie można tego powiedzieć o instrukcji. Jak już wspomniałem jest ona bardzo krótka. Tym bardziej zaskakuje fakt, że udało się w niej zawrzeć zdanie, potrafiące zepsuć grę. Żeby to uzasadnić pozwolę sobie najpierw przybliżyć trochę zasady rozgrywki. A zatem najpierw porządnie tasujemy wszystkie karty. Każdemu z graczy rozdajemy 20/16/12/10 kart (zależnie od liczby osób biorącej udział w zabawie). Będzie to tzw. stos gracza, którego będziemy starali się jak najszybciej pozbyć. Każdy odkrywa wierzchnią kartę i kładzie ją widoczną na stosie. Następnie każdy gracz otrzymuje jeszcze po 6 kart do ręki. Można zaczynać. W swojej turze będziemy wykładać karty z ręki, rzędu uzupełniającego (o nim za chwilę) lub ze stosu na tzw. rzędy wspólne. Rzędy te mogą zaczynać się od karty z nr 1 lub 10, a następne dokładane do nich karty muszą być położone zgodnie z kolejnością rzędu. W momencie gdy w rzędzie znajdzie się 10 kart odrzucamy je wszystkie i mamy miejsce na nowy rząd. Na koniec swojej tury gracz musi zagrać kartę z ręki na jeden ze swoich trzech tzw. rzędów uzupełniających.  Od rzędów wspólnych różnią się tym że mogą się zaczynać od dowolnej karty ale dalej muszą być wykładane zgodnie z kolejnością. Bardziej spostrzegawczy czytelnicy pewnie widzą w czym jest pies pogrzebany. Chodzi tu o słowo "musi". Jak to z pasjansami bywa, przeważnie są one piekielnie losowe. Tak jest i w tym przypadku, przez co może się zdarzyć sytuacja, w której po prostu nie mamy karty pasującej do rzędu uzupełniającego. I co wtedy? Ano nie zostało to wyjaśnione. Po przymusowym wyłożeniu karty powinniśmy uzupełnić rękę do 6 kart, więc żeby gra dalej płynnie się toczyła faktycznie coś powinniśmy móc wyłożyć. Zwłaszcza że istnieje przecież jakaś statystyczna szansa, że każdy z graczy się w ten sposób zablokuje. W oryginale, czyli "Kotku i Myszce" można było wykładać na stosy dowolne karty, nie po kolei. Polecam spróbować zagrać w ten sposób, ponieważ wtedy zostanie zachowana płynność gry. Ewentualnie możecie również spróbować wykładanie po kolei ale w dowolną stronę np. 1-2-3-2-3-2-1 itd. Kolejnym potencjalnym rozwiązaniem jest dokładanie kart po kolei w dowolną stronę z możliwością położenia takiej samej karty np. 3-4-3-4-5-5-4 itd. Niestety takiego rozwiązania zabrakło w instrukcji. Tak czy siak gra kończy się w momencie gdy ktoś pozbędzie się wszystkich kart ze swojego stosu. Ten gracz zwycięża.


Jak widać zasady są banalnie proste. Dlatego też tym bardziej zwiększa się niesmak po pierwszej zablokowanej partii. Jeśli jednak zostaną zastosowane domowe zasady, gra staje się grywalna i dodatkowo całkiem przyjemna. Oczywiście jest ona bardzo losowa co często dotyczy karcianek i pasjansów, ale przez to że jest dość szybka, nie sprawia to aż tak wielkiego problemu. Oczywiście nie znajdziemy tu zbyt wiele klimatu z mobilnej gry. Zresztą zdziwiłbym się ogromnie, gdyby udało się jakoś odwzorować grę polegającą głównie na fizyce spadania cukierka. Jako że nie jestem jakimś ogromnym fanem cyfrowego Om Noma, nie przeszkadzało mi to kompletnie. Myślę jednak, że gra karciana ze znajomym potworkiem powinna pomóc odciągnąć rodzicom swoje pociechy od komórek, a to uważam za niewątpliwy plus.


Podsumujmy więc. Karcianka "Cut the Rope" to tak naprawdę szybki wieloosobowy pasjans bazujący na grze "Kotek i Myszka". Dlatego też na pewno powinien trafić w gusta miłośników klasycznych pasjansów. Zasady są łatwe, a gra szybka. Grafiki z "Cut the Rope" na nic nie wpływają, ale są miłym dodatkiem zachęcającym fanów mobilnej wersji gry. Gdyby nie ten drażniący błąd w instrukcji, myślę że mimo małego zainteresowania pasjansami, chętnie siadałbym do gry np. w pubie lub w jakiś nudny zimowy wieczór. Jednak przez tą wpadkę i pozostawiony przez nią niesmak, trochę jeszcze minie zanim na powrót przekonam się do "Cut the Rope"

Plusy:
+ Ładnie odświeżony klasyczny pasjans
+ Kolorowe obrazki z Om Nomem przyciągające wzrok
+ Pozwoli odciągnąć dzieci od komórek choć na chwilę
+ Miłośnicy pasjansów znajdą tu coś dla siebie

Minusy:
- Przyduże pudełko
- Spora wpadka w instrukcji, mogąca zablokować grę



Dziękuję wydawnictwu G3 za udostępnienie gry
http://www.g3poland.com/



2 komentarze:

  1. A czy nie jest tak (teraz nie pamiętam, a nie mam instrukcji przy sobie), że do rzędów uzupełniających muszą być dokładane karty nie po kolei, ale w porządku (rosnącym lub malejacym), czyli nie musi być różnicy 1 pomiędzy kartami w rzędzie, byle zachowana została zasada wzrostu lub spadku? To też nie eliminowałoby możliwosci bloikady, ale:
    - byłaby ona mniej prawdopodobna,
    - a przede wszystkim zmuszałaby gracza do rozwazań na przyszłość, by zachować takie karty, które będą pasować do istniejacych już rzędów.
    Sam nie wiem, czy to ma sens, grałem na pewno za mało, ale fakt, że tez zwróciłem uwagę na tę wątpliwość w instrukcji.

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie napisane jest, że "zgodnie z kolejnością, rosnąco lub malejąco". Ale tak czy siak grunt żeby działało i wasz sposób też jest kolejnym, który odrobinę minimalizuje blokadę.

    OdpowiedzUsuń