slider

sobota, 21 listopada 2015

Stinky Business

"Śmieci jednego człowieka są skarbem drugiego człowieka"

Zgodnie z tą maksymą, działa obecnie przemysł śmieciowy. Zarabiać można na recyklingu oraz na spalaniu odpadów, zmieniając je w energię. Nic dziwnego, że zakazano tworzenia tzw. "dzikich" wysypisk, skoro na tych zalegalizowanych można sporo zarobić. Dodatkowo wszystko to dzieje się w zgodzie z ekologią.


Tematem przetwarzania śmieci zajmuje się również nowa gra wydawnictwa G3 pt. "Stinky Business". Jej autorem jest debiutant, Piotr Jesionek, a za oprawę graficzną odpowiada Sylwia Smerdel, znana chociażby z takich gier jak "Ucho Króla" i "Robot X". Trzeba zresztą przyznać, że P. Smerdel odwaliła przy tym tytule kawał dobrej roboty, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę "śmieciową" tematykę. Ale co ja będę się rozpisywał na temat grafik, skoro mogę pokazać je w unboxingu (po raz pierwszy umieszczonym bezpośrednio w recenzji, stąd też proszę o opinie, czy podoba wam się takie rozwiązanie, czy raczej wolicie klasyczny podział w dwóch osobnych postach) . Dlatego też zainteresowanych zapraszam na seans:


Jak widać w pudełku jest bardzo kolorowo i przyjemnie dla oka. Jeszcze tylko kilka słów o jakości: Karty są bardzo solidne, wszystko co tekturowe powinno starczyć na lata, a duża plansza nie dość, że jest ładna i duża, to jeszcze idealnie przylega na płasko do stołu. Na plus zasługuje też wartość edukacyjna kart śmieci, na których oprócz kolorowej grafiki pokazano jak długo rozkłada się dany typ odpadów oraz na co można go przetworzyć. Za to muszę odrobinę ponarzekać na drewniane znaczniki sortowni/spalarni. O ile nie mam zastrzeżeń co do ich jakości, ot drewniane domki, to pierwszy raz spotykam się z sytuacją kiedy grając w dwie osoby nie mogę wybrać koloru gracza. Dzieje się tak z powodu niewystarczającej ilości w kolorach innych niż czerwony i niebieski. Dlatego jeśli chcecie zagrać kolorem żółtym, zielonym i fioletowym, musicie zaprosić do gry więcej osób (ilość znaczników w grze zmniejsza się z każdą grającą osobą). Jest to dość dziwne rozwiązanie, chociaż na pewno zgodne z ekologicznym duchem gry ;-) Trochę też nie do końca pasują mi papierowe pieniądze, kojarzące się raczej z Fortuną czy innym Eurobiznesem, ale jest to raczej rzecz gustu, a nie wada.


Do gry dołączone są 3 instrukcje w różnych językach. Na pierwszy rzut oka mogą one odstraszyć swoją obszernością, ale po zapoznaniu się z nimi okazuję się, że samego tekstu mamy tu stosunkowo niewiele, a dużo miejsca zajmują tu obrazki i przykłady.  Wbrew opisowi nie jest to lekka gra rodzinna, a raczej średniej ciężkości euro. Niemniej nie jest to gra trudna. Pomimo dość sporej ilości zasad, po pierwszej, próbnej rozgrywce, każdy powinien szybko załapać reguły rozgrywki i domyślić się jak najlepiej rozwijać swoje śmieciowe imperium. Gra dzieli się na dziesięć rund, a każda z nich składa się z czterech faz. Będą to po kolei:
  1. Faza śmiecenia - dostajemy w niej cztery karty, z których musimy wybrać sobie jedną (możemy zostawić ją na ręce, położyć w przetwórni i odrzucić na wysypisko - uwaga limit ręki to 2 karty)
  2. Faza inwestycji - tutaj decydujemy na co przeznaczymy nasze ciężko zarobione ekodolary, możemy dokupić sortownie lub spalarnie, a także rozwijać nasze przetwórnie odpowiednich typów śmieci
  3. Faza sortowania i spalania - ta faza zapewnia nam dostęp do dodatkowych odpadów ze stosów kart w odpowiednim sektorze, a także pozwoli nam na ugranie zarobku na spaleniu śmieci pozostałych w stosie trzeciego sektora
  4. Faza przetwarzania - tutaj chodzi już tylko o czerpanie zysków z kart odpadów wyłożonych na planszetkach przetwórni

Gra kończy się po dziesiątej rundzie i muszę przyznać, że pozytywnie wpływa to na czas gry. Rozgrywka nie dłuży się i jak na euro jest dość dynamiczna. Nie miałem okazji uświadczyć w niej przestoi analitycznych, chociaż zapewne w gronie zatwardziałych planistów mogły by się one pojawić. Nie mniej w końcowym rozrachunku gra się na tyle szybko, że można z miejsca zarządzić dogrywkę. Dość dobrze wypada tutaj również skalowanie. Grałem w dwie oraz cztery osoby i przyznam, że nie zauważyłem tutaj jakichś drastycznych różnic. Owszem w rozgrywce dwuosobowej mamy odrobinę więcej miejsca na sortownie/spalarnie, ale mamy również więcej żetonów do wykorzystania. Za to z powodu jednoczesnego rozgrywania niektórych faz przez wszystkich graczy, niezależnie od ich ilości nie musimy tutaj czekać zbyt długo na swoją turę. Bardzo miło wypada tutaj również ilość dróg prowadzących do zwycięstwa i końcowa punktacja. Niezależnie od strategii obranej przez współgraczy, w końcowym wyniku nie było bardzo drastycznych różnic. Nawet gdy kogoś dręczył kiepski dobór kart, to i tak potrafił to jakoś zrównoważyć.


Podsumowując, stwierdzam że "Stinky Business" jest bardzo udanym tytułem. Jest to gra ładna oraz przemyślana pod względem mechaniki, a także jej zgrania z tematem. Mimo że wbrew opisowi nie dostaliśmy lekkiej gry rodzinnej, to jestem dużo bardziej zadowolony z finalnej średniej ciężkości gry. Pozostaje mi pogratulować wydawnictwu G3 kolejnej dobrej gry w swoim repertuarze, a autorowi udanego debiutu.

Plusy:
+ Trwała jakość komponentów i bajecznie kolorowe grafiki
+ Dynamika rozgrywki i krótki czas gry (jak na średniej cięzkości Euro)
+ Dobrze napisana instrukcja, w której połowę miejsca zajmują przykłady i czytelne obrazki
+ Dość odporna na paraliże decyzyjne
+ Nietypowy temat

Minusy:
- Grając w dwie osoby nie zagram innym kolorem niż niebieski i czerwony :-(



Dziękuję wydawnictwu G3 za udostępnienie gry
http://www.g3poland.com/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz