slider

piątek, 23 października 2015

Potwory zostały doładowane!

Wciąż toczy się bitwa o Tokio. Potwory niszczą co popadnie. Wszędzie widać tylko zawalone budynki i zniszczone czołgi armii ludzkiej. Nagle rozlega się dźwięk ciężkich kroków. Maszkary obracają się na zachód i wypatrują źródła hałasu. Zza budynków wyłania się wielka, kudłata sylwetka. Nadchodzi nowy uczestnik walki... nadchodzi Pandakai!


Wreszcie, po długim oczekiwaniu, polscy gracze również mogą się cieszyć dodatkiem do bardzo ciepło przyjętej gry planszowej "Potwory w Tokio" (recenzja TUTAJ), autorstwa Richarda Garfielda. "Power Up!" doczekał się we wrześniu tego roku swojej polskiej premiery jako "Doładowanie!". Tak jak w przypadku podstawki, za rodzime wydanie, odpowiedzialny jest Egmont.


Zawartość pudełka pokazywałem w osobnym poście (TUTAJ). Jakość wykonania poszczególnych komponentów jest na tym samym poziomie co w wersji podstawowej więc kompletnie nie mamy tutaj na co narzekać. Wśród nowych elementów znajdują się karty ewolucji, zestaw (tekturowy pionek z podstawką i planszetka z pokrętłami) dla nowego potwora - Pandakaia, kilka tekturowych żetonów oraz instrukcja. Całość w plastikowej wyprasce, w której każdy element ma swoje miejsce. O ile ogólna jakość mi się bardzo podoba, to mam jedną uwagę natury estetycznej. Karty z podstawki charakteryzował się pięknymi grafikami, natomiast tutaj mamy do czynienia praktycznie z samym tekstem. Owszem jest to czytelne, ale o wiele mniej cieszy oko.


Skoro już mowa o kartach ewolucji, to jest to najważniejszy element wprowadzany przez dodatek. Do tej pory potwory kompletnie niczym się między sobą nie różniły co większość graczy, w tym ja, uznawało za wadę. Teraz w momencie gdy na kostkach wypadną nam 3 serca, to oprócz standardowej funkcji leczenia się, losowo dobierzemy jedną z 8 kart ewolucji, przypisanych naszej bestii. Ewolucje mogą być permanentne lub tymczasowe. Ich zastosowania są przeróżne. Dzięki niektórym będziemy zadawać dodatkowe obrażenia, inne pozwolą nam się leczyć, a jeszcze kolejne pozwolą nam na specjalne akcje jak podmiana kości czy wejście do Tokio. Generalnie będzie się działo. Karty są dość dobrze zbalansowane i nie powinny zadecydować o natychmiastowej wygranej, któregoś gracza... może poza Jing Jang Pandakaia, która pozwala obrócić dowolną ilość kostek na przeciwną stronę. Ale nawet ta odrobinę przesadzona umiejętność raczej nie powinna kompletnie przechylić szali zwycięstwa. Warto też wspomnieć o dobrze wykonanej robocie polskiego tłumacza. Nazwy ewolucji zostały przetłumaczone bezbłędnie, z jajem, a do tego są utrzymane w klimacie. Tak więc ewolucje Krakena nawiązują do kultu przedwiecznych rodem z książek Lovecrafta, karty Kinga pasują do jego małpiej natury. A i tak rządzą "Puchate Obwody" Cyber Bunny ;-)

Dodatkowo jeśli znudzi nam się gra w wariancie podstawowym, w instrukcji znajdziemy jeszcze warianty zaawansowane: Aktywna Ewolucja, Kontrolowana Ewolucja, Ewolucyjny Draft. W moje gusta najbardziej trafił właśnie ten ostatni, w którym korzystać będziemy z kart ewolucji różnych potworów. Zresztą mechanika draftu zawsze mnie przekonuje.


Koniec końców "Doładowanie!" to kawał dobrego dodatku. Warto było na niego poczekać. Bez zmian, które wprowadza, "Potwory w Tokio" pozostają dobrą grą, ale odnoszę wrażenie, że dopiero teraz otrzymaliśmy produkt finalny. Polecam spróbować każdemu miłośnikowi potworów i gwarantuję, że po pierwszej grze z dodatkiem, nie będziecie chcieli wracać do zasad podstawowych :-)

Plusy:
+ Wszystkie plusy podstawowej wersji
+ Spore urozmaicenie gry i zwiększenie jej regrywalności
+ Nowy potwór!
+ Dodatkowe warianty
+ Klimat i humor

Minusy:
- Brak grafik na kartach ewolucji



Dziękuję wydawnictwu Egmont za udostępnienie gry

http://egmont.pl/


A co myślą inni:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz