slider

poniedziałek, 19 października 2015

Boss Monster

Zatęchłe lochy. Podziemia pełne skarbów. Rzesze mrocznych stworów... i ty... ich przywódca, najmroczniejszy z wszystkich. Prawdziwy potwór, który nie zawaha się przed niczym, by tylko zgładzić i wchłonąć duszę dzielnych śmiałków, próbujących go pokonać. Niestety nie jesteś sam. W pobliskich lochach czają się inni, równie potworni przywódcy. Musisz więc być silniejszy, szybszy i bardziej przebiegły. Tylko w ten sposób staniesz się prawdziwym Boss Monsterem.


Gra karciana Boss Monster to wydany przez studio Brotherwise Games przebój kickstartera z 2013 roku. Za wydanie polskiej wersji odpowiada natomiast Fabryka Kart Trefl - Kraków. Warto wspomnieć, że podczas kampanii crowdfundingowej tytuł ten zebrał nie 12 tysięcy dolarów, jak oczekiwano, a ponad 200 tysięcy. My musieliśmy poczekać na polskie wydanie 2 lata. Czy było warto? Zapraszam do lektury.


Zawartość niewielkiego pudełka można było zobaczyć w moim unboxingu (TUTAJ). Jak na karciankę przystało, znajdziemy tu... karty. Całą masę kart. Poza tym, że jakościowo stoją na solidnym poziomie, warto wspomnieć o ukazanych na nich grafikach. Mamy tu do czynienia z pięknym przykładem piksel artu, nawiązującego do 8/16 bitowych gier, takich jak Super Mario czy Final Fantasy. Aż się łezka w oku kręci takiemu graczowi z wieloletnim stażem jak ja. Mówiąc o wykonaniu muszę też wspomnieć o pewnej wadzie, a mianowicie wyprasce. Przede wszystkim karty lubią pod nią wpadać. Do tego raczej ciężko będzie je do niej upchnąć po zakoszulkowaniu. Na dodatek nie jest też najtrwalsza, jako że przy pierwszym wyciąganiu z niej kart, podczas walki z wyjątkowo upartą kartą, która postanowiła wpaść pod wypraskę, lekko ją naddarłem. No ale nie wypraską człowiek żyje, liczy się frajda.


W pudełku natrafimy też na pomoc gracza oraz całkiem składnie napisaną instrukcję. Sporo w niej obrazków i przykładów, a dodatkowym atutem jest słowniczek specyficznych pojęć występujących w grze. Warto też wspomnieć, że zasady nie charakteryzują się nadmierną trudnością. Na początku losujemy naszego głównego potwora, a następnie co rundę rozbudowujemy nasze podziemia, tak aby zadawały coraz więcej obrażeń i przyciągały nowych śmiałków. Co rundę wykładamy bowiem nowych awanturników, którzy dzielą się na 4 klasy: wojownik, mag, kapłan i złodziej. W zależności od klasy bohatera, będą go interesowały inne przedmioty. Oprócz tego zarówno w fazie budowy komnat jak i fazie przygód, w której śmiałkowie po kolei próbują przedrzeć się komnata po komnacie przez nasze lochy, będziemy mogli używać czarów. Czary mogą wpływać zarówno na nas jak i przeciwników. Gra kończy się w momencie gdy któryś boss, pochłonie dziesięć dusz poległych wojowników lub pozostanie sam na placu boju, a inni zostaną wyeliminowani po otrzymaniu 5 obrażeń od śmiałków, którym udało się przedrzeć przez podziemia. Tyle. Nie będę tu wnikał bardziej w szczegóły, jako że instrukcja jest naprawdę lekka w odbiorze.


Trzeba przyznać, że gra potrafi dać sporo frajdy. Rozgrywka nie trwa długo, ale chyba jeszcze nie udało mi się rozegrać tylko jednej partii bez rewanżu. Największym atutem tej karcianki jest zdecydowanie różnorodność kart. Mamy tu aż 8 kart unikatowych bossów. Całą masę kart komnat, które dzielą się na komnaty potworów i pułapek. Jakby tego było mało to są jeszcze czary, które potrafią nieźle namieszać. Gdy poznamy już lepiej karty, zaczniemy stosować taktyki oraz rozumieć które karty są lepsze lub gorsze. Jest to jedna z gier z gatunku "easy to learn, hard to master". Niestety zanim pomyślicie, że jest to tytuł, w którym można zaplanować sobie strategię na 30 ruchów do przodu, ostudzę wasz zapał. Trzeba zwrócić tu uwagę na sporą losowość gry. Rodzaj kart, które otrzymamy na rękę, prawie w zupełności zależy od szczęścia przy tasowaniu. Trochę ratują sytuację pewne umiejętności bossów oraz karty komnat, pozwalające na przejrzenie stosu kart odrzuconych lub talii czarów/komnat, w poszukiwaniu upragnionych kart. Dalej jednak losowość potrafi nam zepsuć grę. Za to niezaprzeczalnym atutem Boss Monstera jest humor, który wprost wylewa się z kart. Bohaterowie często nawiązują do popkultury, książek i filmów fantasy. Przykładem może być tutaj odniesienie do Jona Snowa z Gry o Tron w postaci Jaśka z Wieczornej Straży czy dość łatwe do rozszyfrowania nazwanie postaci Olbrycht Danielski. Te przykłady pokazują również, że nasi polscy tłumacze potrafią sklecić niezłe żarty. Również inne karty bawią. Moim zdecydowanym faworytem są Wampiryczny Lupanar oraz Norka Kocicy. Nawet jeśli nie lubimy tego typu gier, to warto chociaż przejrzeć karty u kogoś, żeby się pośmiać.


Podsumowując, Boss Monster to bardzo przyjemna karcianka, która mimo iż cechuje się przeszkadzającą losowością, potrafi się wybronić dużą regrywalnością, prostotą reguł oraz dynamiczną rozgrywką. Do tego jest to wzorowy przykład dobrej polonizacji gry, tak aby dalej pozostała zabawna. Dodatkowo jest to praktycznie must have dla miłośników piksel artu i retro gier. Moim zdaniem, warto było czekać. Mam tylko nadzieję, że wydawca nie spocznie na laurach i weźmie się również za polonizację dodatku i drugiej części gry. Poczekamy, zobaczymy :-)

Plusy:
+ Regrywalność
+ Humor, nie stłamszony, a może nawet poprawiony tłumaczeniem
+ Prostota zasad
+ Krótki czas rozgrywki i duża dynamika
+ Porządne wykonanie...

Minusy:
-...nie licząc niezbyt udanej wypraski
- Momentami losowość potrafi przytłoczyć

Dziękuję wydawnictwu Fabryka Kart Trefl - Kraków za udostępnienie gry

http://www.trefl.krakow.pl/

Co sądzą zaprzyjaźnieni recenzenci:
Kostkarnia
Sterta Gier
Rodzinna rozrywka 24/7

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz