slider

wtorek, 4 sierpnia 2015

Idź precz paskudny Rzymianinie!

W zeszłym tygodniu prezentowałem zawartość niewielkiego pudełka z grą "Rzymianie do domu!"(tutaj), autorstwa Erica B. Vogela, wydanej w Polsce przez wydawnictwo Trefl w serii Joker Line. Wcielamy się w niej w dzielnych kaledońskich wojowników usiłujących za wszelką cenę pozbyć się ze swych ziem wrednych Rzymian, którzy nie dość że się panoszą, to jeszcze bezczelnie postawili w Brytanii paskudny Wał Hadriana szpecący piękne okolice! Dzisiaj przyszła pora na moje przemyślenia na temat tego tytułu.


W przypadku tak małego opakowania, trudno jest się jakoś szczególnie rozpisywać na temat jego zawartości. W tym przypadku jest to jednak plus, ponieważ już od samego początku widzimy, że mamy tutaj do czynienia raczej z szybkim przerywnikiem a nie tytułem, który wyciśnie z nas umysłowe siódme poty podczas 3 godzinnej rozgrywki. Warto zaznaczyć tylko, że wykonanie zarówno pudełka jak i kart stoi na najwyższym poziomie.



Również instrukcja jest jak najbardziej poprawnie napisana. Znajdziemy w niej sporo obrazków, kilka przykładów oraz ilość tekstu która w porywach zapełniłaby stronę formatu A5. Instrukcja jak najbardziej na plus. Mały problem pojawia się jedynie przy skróconych opisach na kartach, które w instrukcji są po prostu dużo bardziej szczegółowe. Przyznam że początkowo irytowało mnie, że muszę doczytywać w instrukcji informacje na temat mocy poszczególnych kart, bo raczej bezproblemowo wszystko co ważne zmieściłoby się również na nich. Kłopot jednak znika po pierwszych rozgrywkach, jako że wszystkie szczegóły postaci i fortów zapamiętujemy bardzo szybko.


Ale zanim się rozpędzę chwaląc i ganiąc ten tytuł, opiszę może szybciutko zasady rozgrywki. Po wybraniu koloru klanu, który poprowadzimy do walki, wykładamy rząd 6 fortów, które w danej rundzie będziemy usiłowali zdobyć. Fort o najniższej dodatniej wartości przesuwamy na początek wału, natomiast ten o najwyższej wartości przesuwamy na jego koniec. Następnie tasujemy nasze talie i odrzucamy w ciemno dwie karty z wierzchu. Z pozostałych siedmiu kart wojowników wybieramy sześć i kładziemy je zakryte przy odpowiednim forcie, który chcemy nimi zdobyć. Teraz po kolei będziemy odsłaniać nasze karty i mierzyć siły naszych wojaków. Klan który wystawi najsilniejszego bohatera zdobywa fort, a co za tym idzie cenne punkty. Następnie zmęczony ale zwycięski wojownik odchodzi do swojej wioski, podczas gdy wojownicy innych graczy pozostają na placu boju by wspomóc siłą swoje klany w kolejnych bitwach o forty. W przypadku remisu fort pozostaje niezdobyty i wyłącza się go z rozgrywki. Po próbie zdobycia szóstego fortu, wykładamy kolejne sześć i rozgrywka toczy się na nowo. Po trzech takich rundach następuje podliczenie punktów i wyłonienie zwycięskiego klanu.


Trzeba przyznać, że rozgrywka nie należy do najbardziej skomplikowanych. Urozmaicają nam ją unikalne cechy naszych wojaków, oraz cechy poszczególnych fortów (np. jeśli zdobędziemy 3 z 4 Forthec, które w normalnym przypadku dają ujemne punkty, natychmiast wygrywamy grę). Szczerze mówiąc rozgrywka kojarzy mi się zarówno z karcianą wojną jak i popularną aktualnie grą "Colt Express". Tutaj również programujemy "w ciemno" i tak jak w grze o rabowaniu pociągu, całe programowanie może nam się już na starcie posypać.


Ogromnym plusem jest tutaj czas rozgrywki. Nawet jeśli kompletnie nie wyjdzie nam planowanie, to nim zdążymy się obejrzeć skończy się partia i będziemy mogli się odegrać. Nie wiem natomiast co sądzić o skalowaniu gry. Bardzo rzadko spotykam się z sytuacją, gdzie tytuł błyszczy przy grze na mniejszą ilość osób. Gra w cztery osoby niestety nie przypadła mi do gustu. Było w niej zbyt dużo chaosu. W dwie osoby za to można było spokojnie zaplanować rundę oraz z powodzeniem krzyżować szyki przeciwnika. Najprzyjemniej grało mi się jednak w trzy osoby, gdzie pojawiał się idealny mix chaosu i strategii.


Bardzo dużo smaczku dodaje tej grze specyficzny humor pojawiający się na kartach. Nie wiem, może mam ciągoty do sucharów, ale za każdym razem gdy na stole pojawi się Fort Fokus, na mojej twarzy pojawia się uśmiech :-) Warto też zaznaczyć jak bardzo rozwinęła się ta gra od swojej pierwszej edycji, która była po prostu brzydka (polecam obejrzeć zdjęcia na BGG). Tutaj mamy do czynienia z bardzo ładnymi rysunkami i cieszącymi oko kolorami, podczas gdy tam na kartach widniały jakieś paskudne i nudne grafiki.


Przyjemny jest tutaj również stosunek cena/jakość. Grę można kupić za około 30 zł, co moim zdaniem jest bardzo adekwatną ceną za frajdę jaką będziemy czerpać z rozgrywki w "Rzymianie do domu!". Plusem jest też kompaktowość tego tytułu. Nie dość, że spokojnie zmieści się w kieszeni, to jeszcze będziemy mogli zagrać na pierwszym lepszym murku czy ławce.


Po takim zachwalaniu wypadałoby postawić grze również jakieś zarzuty. No cóż. Pomijając fakt, że humor z kart może nie trafiać do każdego, to naprawdę ciężko jest mi coś poważnego wypatrzeć. Chyba tak naprawdę, jedyną wadę tego produktu jest bycie fillerem i niczym ponadto. Rzymianie nie są grą, w którą chętnie będziemy grać pół nocy. Ot jedna, dwie rozgrywki na wieczór. W innym wypadku z pewnością szybko nam się znudzi i zbrzydnie.


Zatem podsumujmy. "Rzymianie do domu!" są grą bardzo dynamiczną, szybką i nie wymagającą jakiegoś ogromnego wysilania zwojów mózgowych. Przyciągają humorem, jakością wykonania oraz ceną. Niestety lekko kuleje w niej skalowalność i nigdy nie stanie się niczym więcej niż fillerem, ale dla 2-3 graczy będzie idealną rozgrzewką przed poważniejszą grą lub świetną grą na podróż. No cóż ja jestem na tak!

Plusy:
+ kompaktowe pudełko i ładne rysunki
+ dynamiczna i szybka rozgrywka
+ specyficzny humor
+ bardzo proste zasady
+ stosunek cena/jakość
+ grywalność w grze na 2-3 osoby

Minusy:
- chaos w przypadku 4 graczy
- regrywalność przy zbyt intensywnym ogrywaniu

Dziękuję wydawnictwu Fabryka Kart Trefl - Kraków za udostępnienie gry


http://www.trefl.krakow.pl/
Co myślą inni:
Rodzinna rozrywka 24/7
Sterta Gier

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz