slider

sobota, 29 sierpnia 2015

Colt Express

11 lipca 1899 roku. Folsom, Nowy Meksyk. 10:00. Ze stacji właśnie wyruszył pociąg ekspresowy Union Pacific, wioząc 47 pasażerów oraz wypłaty dla pracowników Kompanii Węglowej Nice Valley. Nikt nie przewidział, że gdy tylko pociąg opuści miasto, rozlegnie się tętent kopyt, dźwięk kroków na dachu oraz huk strzałów. Nikt? No może oprócz dzielnego szeryfa Samuela Forda, który za wszelką cenę będzie bronił bezpieczeństwa i portfeli niefortunnych współtowarzyszy podróży przed zakusami chciwych bandytów. Tak przedstawia się fabuła tegorocznego laureata Spiel des Jahres, czyli gry planszowej "Colt Express". Wcielimy się w niej w konkurujących ze sobą członków gangu, którzy biegając po całym pociągu, będą starali się ukraść jak najwięcej łupów i unikać dzielnego szeryfa.


Przejdźmy zatem do komponentów. Już na pierwszy rzut oka pudełko kipi od klimatu. Okładka jest świetnie zaprojektowana i jeśli kiedyś Disney postanowi wydać westernową kreskówkę, to powinien zatrudnić odpowiedzialnego za rysunki w Colt Express grafika (Jordi Valbuena) do zaprojektowania plakatu do filmu. Wewnątrz jest tylko lepiej. Po otwarciu pudełka znajdziemy 6 trójwymiarowych, tekturowych wagonów oraz lokomotywę. Oczywiście najpierw musimy je złożyć ale efekt końcowy robi świetne wrażenie. Szczerze mówiąc to otwierając pudełko z grą czuję się trochę jak entuzjasta pociągów, wyciągający szczegółowy model i wykładający go na tory. Swoją drogą metalowy model pociągu z torami i makietą idealnie nadawałby się na wersję Deluxe ;-) Oprócz pociągu znajdziemy również matę do gry i tekturowe ozdóbki (kaktusy, skały, czaszki i inne krzaki). Są to elementy o znaczeniu wyłącznie estetycznym i w zasadzie nie musimy ich wyciągać do gry (zwłaszcza że kaktusy uwielbiają się przewracać). W pudełku znajdują się również karty akcji i pocisków dla każdej postaci, karty rundy, żetony łupów, karty pocisków szeryfa i drewniane meeple w kształcie kowboi z rewolwerami. Wszystko przedniej jakości. Zresztą nominacji do nagrody Golden Geek za najlepsze wykonanie, nikt nie rozdaje za piękne oczy.


Wiemy już, że komponenty gry są niezwykle klimatyczne. Ale czy sama mechanika gry trzyma klimat i przy tym wciąż daje frajdę? Aby odpowiedzieć na to pytanie pozwolę sobie opisać z grubsza reguły rozgrywki.


Po wybraniu postaci i odpowiednim ustawieniu wagonów, meepli i łupów, losujemy 4 karty rundy i kartę stacji końcowej. Dobieramy na rękę 6 z 10 kart akcji i w zasadzie możemy zaczynać. Każda z pięciu rund dzieli się na 2 fazy:
  1. Planowanie, w który po kolei wykładamy na wspólny stos kartę (otwarcie lub skrycie, a w niektóry przypadkach po dwie naraz, wszystko zależy od karty rundy). To ile kart będziemy mogli wyłożyć w danej rundzie zależeć będzie od ilości tur zaznaczonych na karcie rundy. Możemy zrezygnować z wyłożenia karty i w zamian dobrać kolejne 3 karty akcji.
  2. Napad! W tej fazie będziemy wykonywać swój misternie ułożony plan. Pierwszy gracz odwraca stosik kart ułożony w fazie planowania i czyta czynności jakie musi wykonać dany gracz. Gracze odpowiednio przesuwają swoje pionki, podnoszą łupy, strzelają do siebie lub sterują szeryfem. Akcje są obowiązkowe więc jeśli jakąś da się wykonać to musimy to zrobić.

Gra toczy się w ten sposób aż do momentu gdy pociąg wjedzie na stację końcową. Następuje wtedy liczenie łupów oraz ustalanie, który zbój wystrzelił najwięcej pocisków (zdobywa on 1000$ jako Najlepszy Rewolwerowiec). Osoba z największą ilością kosztowności wygrywa.


Tak wyglądają zasady gry. W praktyce da się to wytłumaczyć w 5 minut. Dodatkowo mamy do dyspozycji jeszcze wariant ekspercki, w którym mamy trochę większą kontrolę nad dobieranymi kartami. Jednak nawet w przypadku tego wariantu gra nie staje się trudniejsza. Przede wszystkim warto pamiętać, że jest to gra imprezowo-familijna i jako taka nie może być przecież zbyt skomplikowana. Jeśli chodzi zaś o zazębianie się mechaniki z klimatem, to Colt Express powinien służyć innym grom planszowym za przykład na tym polu. Oczywiście w grze pojawia się losowość i spora dawka chaosu (Bruno Faidutti by się nie powstydził), co wynika z doboru kart i programowania naszych ruchów "w ciemno", nie wiedząc jak na nasze plany wpłyną zagrania innych graczy. Nie jest to jednak minus, a smaczek, z którego wynika cała masa zabawnych sytuacji.


Chaos ten dodaje jednak tytułowi sporo regrywalności, jako że trudno tu o dwie jednakowe partie, zwłaszcza biorąc pod uwagę specjalne wydarzenia na niektórych kartach rund (np. bunt pasażerów lub zemsta szeryfa) oraz rozmaite umiejętności przypisane każdej postaci (np. strzelanie przez dach wagonu). Skoro mowa już o umiejętnościach, to muszę wspomnieć o małym minusie, czyli słabym balansie postaci. Wg mnie niektórymi po prostu zawsze gra się lepiej. Warto wspomnieć też o skalowaniu gry. W tą grę planszową grało mi się przyjemnie praktycznie w dowolną ilość osób o 3 do 6, chociaż niektórym będzie przeszkadzał ogromny poziom chaosu przy maksymalnej ilości graczy. Wariant dwuosobowy natomiast nie przypadł mi do gustu i moim zdaniem został dodany lekko na siłę.


A zatem podsumujmy: Colt Express to szybka, dynamiczna gra, pełna emocji i niespodziewanych zwrotów akcji. Poza naprawdę niewielkimi minusami, mamy tutaj ogromną masę zalet. Oprócz świetnego wykonania, gra podbija serca graczy również prostą, przemyślaną i oddającą klimat mechaniką. Jest to idealny tytuł imprezowy, familijny i powinien się również sprawdzić przy wprowadzaniu nowych osób w świat gier planszowych. Tytuł Spiel des Jahres jest moim zdaniem jak najbardziej zasłużony.

Plusy:
+ Kapitalne wykonanie (zwłaszcza wagoniki!)
+ Bardzo dynamiczna rozgrywka
+ Klimat westernu wyczuwalny w każdym momencie gry
+ Prosta ale bardzo dobrze przemyślana mechanika
+ Świetny tytuł do zapoznania nowych ludzi z nowoczesnymi grami planszowymi
+ Spora regrywalność

Plusy/minusy:
* sporo losowości/chaosu

Minusy:
- Średni wariant dla dwóch osób
- Nie do końca zbalansowane umiejętności postaci

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz