slider

wtorek, 18 sierpnia 2015

Atak Zombie - recenzja

Serial, a przed nim komiks, "The Walking Dead" pokazał szerszemu gronu, że w przypadku zombie apokalipsy, tak jak i w przypadku każdej innej apokalipsy, największym zagrożeniem wcale nie będą zombie. W myśl internetowego przysłowia "człowiek człowiekowi wilkiem, a zombie zombie zombie", to właśnie niedobitki ludzkości i wszechogarniająca anarchia będą największym problemem. Moim zdaniem z podobną sytuacją spotkamy się w grze planszowej, autorstwa Piotra Pieńkowskiego, wydanej przez Fox Games. Chodzi tu oczywiście o Atak Zombie. Jest to gra typu euro z zadziwiająco dużą dawką klimatu (euro z klimatem... koniec świata prawda?) z mechaniką worker placement. Wcielimy się w niej w konkurujące ze sobą grupki ludzi, którzy próbują przetrwać w świecie zajętym przez nieumarłych i przetrwać 15 dni do przybycia wojska. Ale uwaga, żołnierze uratują tylko najsilniejszą grupę, jako że w nowym świecie nie ma miejsca dla mięczaków.


Zawartość pudełka możecie obejrzeć w poście z cyklu "Co w pudle piszczy" klikając tutaj. Ja tylko dodam że urzekły mnie grafiki Tomka Larka i Mariusza Gandzela. Klimat dosłownie i w przenośni wręcz wyskakuje z pudełka ;-) Elementy stoją na bardzo wysokim poziomie. Zwłaszcza plansze poszczególnych graczy robią wrażenie. Twórcy mogli równie dobrze przygotować dla każdego takie same plansze, ale wybrali lepszą drogę i każda grupa schroni się w zupełnie innym budynku, pomimo że funkcje schronień pozostaną takie same. Nawet czcionka przedstawiająca nazwy schronów i napis "wydarzenia" oraz "znaleziska" na kartach kipi klimatem i wygląda jakby ktoś te napisy wyrył zardzewiałym gwoździem na wraku samochodu w ostatniej chwili przed śmiercią w paszczy zombie. W ogólnej opinii recenzenckiej często narzekano na wypadającą środkową stronę w instrukcji, ale ja chyba dostałem jakiś "wadliwy" egzemplarz i środek twardo się trzyma (na końcu recenzji dowód fotograficzny ;-) ).


Jeśli już o instrukcji mowa, to przyznam że nie miałem z nią jakichś większych problemów. Może wynika to z faktu, że tytułem interesowałem się na długo przed jego otrzymaniem i na bieżąco śledziłem wątek na forum z wyjaśnianiem zasad, przeczytałem erratę oraz obejrzałem filmiki instruktażowe autora gry. Koniec końców, mimo ze instrukcja może i mogła by być napisana lepiej to bez większych kłopotów mogliśmy zasiąść do gry praktycznie z miejsca. Do tego trzeba bardzo pochwalić Piotra Pieńkowskiego, jako że bardzo rzadko zdarza się, że za taką cenę kupujemy grę z autorem gratis, a można odnieść takie wrażenie biorąc pod uwagę jak bardzo angażował się on w klarowanie reguł na forum, fanpage'u gry oraz na swoim kanale YouTube. Brawo autor!


Nie będę tutaj za bardzo wyjaśniał zasad, bo nie starczyłoby mi miejsca, ale krótko opiszę tylko ogólny przebieg rozgrywki. Gra dzieli się na 15 dni z czego dzień 5,10 i 15 będą dniami specjalnymi, w których obok naszych siedzib przemieszcza się horda zombie. Każdy ze zwyczajnych dni dzielić się będzie na fazę dnia, w której zdobywamy zasoby oraz przygotowujemy siedzibę do walki z nieumarłymi, a także fazę nocy kiedy odpieramy zombiaki zwabione pod barykady schronień naszą aktywnością, hałasem oraz rzutem kostką. Do tego na początku każdego dnia (poza dniami kiedy nawiedza nas horda) gracz posiadający znacznik pierwszego gracza dociąga i zagrywa odpowiednią ilość kart wydarzeń (mały spoiler - większość nie jest zbyt miła). Rozgrywka kończy się po ataku hordy piętnastego dnia i gracz, który będzie miał najwięcej ludzi i zasobów, zostanie uratowany przez armię.


Rozgrywka przebiega płynnie, a rozmaite wydarzenia i znaleziska tylko dodają jej smaczku. W zasadzie wszystkie rozwiązania mechaniczne bardzo dobrze sprawdzają się w tej grze planszowej. Mam jednak dwa zastrzeżenia, przy czym jedno jest tylko pozorne. Na pierwszy rzut oka gra wydaje się bardziej faworyzować graczy, którzy posiadają tylko czterech ludzi. W fazie nocy przychodzi do nich mniej zombie, a inni gracze nie mogą ich okradać (i/lub mordować w wariancie agresywnym). Jak już mówiłem jest to pozorna wada, ponieważ gdy pogramy dłużej zauważymy, że większość wydarzeń się nie skaluje i gdy posiadamy mało ludzi, bardzo szybko może się okazać, że pochorują się albo nie będziemy ich w stanie wyżywić. A gdy nie zostanie nam już żaden niedobitek, to przegramy grę z automatu. Dlatego też uważam, że tytuł nie tylko nie faworyzuje graczy z małą ilością ludzi. Atak Zombie nie faworyzuje kompletnie nikogo... to po prostu nie jest gra dla mięczaków ;-) 


Drugi zarzut, ten mniej pozorny, to aktywność nieumarłych w pobliskim mieście, do którego będziemy jeździć po zasoby. Każdy dzień, w którym nikt nie pojedzie do miasta, sprawia że aktywność zombie w mieście jest coraz większa. Ma to jak najbardziej sens. Jednak zasada, że w przypadku dużej aktywności możemy pobrać więcej zasobów, a w przypadku mniejszej możemy ich wziąć mniej, nie ma już jako takiego sensu logicznego. Zdaję sobie natomiast sprawę, że w przeciwnym przypadku ta mechanika mogłaby nie działać tak płynnie. Jednak jest to mała nieścisłość nie współgrająca z klimatem gry, przez co na koniec poleci za to mały minus.


Warto też wspomnieć o bardzo dobrym skalowaniu się tytułu. Atak Zombie jest jedną z tych gier planszowych, w które tak samo dobrze grało mi się zarówno w dwie, jak i w 4 osoby. Czas rozgrywki oznaczony na pudełku (60 minut) jest natomiast moim zdaniem ciut zaniżony, jako że nasze rozgrywki najczęściej trwały ok. 1,5 godziny. Do tego jako gra typu euro z mechaniką worker placement, tytuł jest mocno narażony na przestoje analityczne, ale wynika to tylko z wielu możliwości jakie daje ten tytuł oraz karania przez grę nieprzemyślanych zagrywek. Dodatkowy plus należy się również za stosunek cena/jakość, jako że w dość niewygórowanej cenie (ok. 100 zł) otrzymujemy świetnej jakości komponenty i masę dobrej rozgrywki.

Obiecany dowód fotograficzny na integralność mojego egzemplarza instrukcji ;-)
Pora zatem na podsumowanie. Atak Zombie jest bardzo dobrze przemyślaną grą typu euro. Jeśli lubisz worker placement i zombie, to jest to dla Ciebie must have. Jeśli lubisz tylko jedno z powyższych i tak poważnie zastanów się nad kupnem gry. Jeśli nie jesteś fanem ani zombie ani euro, to i tak nie wykluczaj tego tytułu i spróbuj zagrać u jakiegoś znajomego lub na konwencie. Autor recenzji nie przepada za nieumarłymi, a i euro worker placement, nie jest jego ulubionym typem gier, a i tak świetnie się bawił przy każdej rozgrywce. Oczywiście nie jest to tytuł pozbawiony wad. Jednak zalety zdecydowanie nad nimi przeważają.

Plusy:
+ Mimo że jest to gra typu euro, to klimat aż wyskakuje z pudełka
+ Genialne grafiki
+ Bardzo solidne komponenty
+ Skalowanie
+ Cena/jakość
+ Przemyślana mechanika
+ Zaangażowanie autora w rozjaśnianie reguł

Minusy:
- Zgrzyt klimatu i mechaniki przy zasadzie dotyczącej aktywności zombie w mieście



Dziękuję wydawnictwu Fox Games za udostępnienie gry

http://www.foxgames.pl/

2 komentarze:

  1. Teraz to już nie ma wyjścia. MUSZĘ mieć tę grę :) Lecz recki raczej nie popełnię.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gra tylko do grania a nie do recenzowania... to dopiero luksus :D

      Usuń