slider

czwartek, 2 lipca 2015

[Co w pudle piszczy] Fotograficzne porównanie dwóch wersji gry Labyrinth: Ścieżki Przeznaczenia

Hej w dzisiejszym poście z cyklu "Co w pudle piszczy" postanowiłem porównać elementy dwóch edycji gry Labyrinth: Ścieżki Przeznaczenia (albo Paths of Destiny). Co prawda kilka postów temu pokazywałem zawartość pudełka nowszej edycji (tutaj), to jednak myślę że warto pokazać jak bardzo gra wyewoluowała od 2011 roku, kiedy to miała miejsce premiera pierwszej edycji. Na wstępie oznajmiam, że stan przedstawionego tutaj egzemplarza starszej edycji, wynika ze sporej grywalności, a co za tym idzie częstego ogrywania tytułu.


Już na pierwszy rzut oka widać ogromne zmiany na lepsze. Przede wszystkim pudełko zostało wykonane z dużo lepszego papieru, a rysunek na wieczku został wykonany z dużą dbałością o szczegóły. Chociaż trzeba przyznać, że okładka starszej wersji przedstawiająca wejście do tytułowego Labiryntu, gdzieś na pustyni, również miała sporo klimatu.


Przejdźmy zatem do głównego elementu gry, czyli modularnej, układanej z heksów planszy, przedstawiającej miejsce naszych zmagań. O ile nowsza wersja (na dole) wydaje mi się bardziej przejrzysta, to czasem jednak brakuje mi na niej leżących gdzieniegdzie trupów i kości ze starej wersji (na górze). Na niekorzyść nowej wersji przemawia niestety niezbyt dokładne dopasowanie kafelków labiryntu. Na zdjęciu wszystko ładnie do siebie przylega i leży płasko na stole, ale wierzcie mi, nie zostało to osiągnięte bez walki i użycia siły. Myślę, że lepiej byłoby pomniejszyć odrobinę kafle, nawet kosztem luzu miedzy nimi. Plusem jest jednak fakt, że plansza z drugiej edycji została wykonana na tyle solidnie, że nawet mimo używania ciężkich argumentów przy jej układaniu, nie powinna się ona szybko zniszczyć.


Na powyższym zdjęciu pokazane zostały instrukcje z obu edycji. O ile nie będę tutaj poruszał zasad w nich zawartych (musicie poczekać na recenzje), to nawet na pierwszy rzut oka widać, że twórcy dużo bardziej postarali się przy tworzeniu nowszej wersji. Jest większa, bardziej kolorowa, wydrukowana na dużo lepszym papierze. A stara instrukcja? No cóż... określenie ładna, na pewno do niej nie pasuje ;-)


Natomiast jeśli chodzi o tabele pułapek, to mi bardziej odpowiadała pierwsza wersja (po lewej). Jak widać na zdjęciu, jest przede wszystkim sporo większa, przez co łatwiej się ją czyta. Oprócz tego brakuje mi w drugiej edycji żartobliwych opisów pułapek. Za to na pewno nie możemy narzekać na jej przejrzystość. Jakość papieru również jest bardzo dobra.


Powyżej widzicie karty postaci z obu edycji. Trzeba przyznać, że tutaj młodsza edycja deklasuje całkowicie tą z 2011 roku. Karty są większe, ładniejsze i jest ich więcej. Do tego grafiki postaci są niezwykle klimatyczne i po prostu dużo bardziej estetyczne niż te z pierwszej wersji.


Tutaj widzimy starcie dwóch golemów. Golem z nowszej edycji wygrywa już w przedbiegach nokautując przeciwnika. Za największy plus uznaje fakt, że nowy golem faktycznie wygląda jak magiczny konstrukt( i troche jak Thing z Fantastycznej Czwórki ;-) ), a nie jak łysy kark z pod bloku.


Porównanie kart golema. Znowu wszystkie atuty są po stronie nowej edycji, zarówno jeśli chodzi o estetykę jak i o jakość. Ciekawostka: nowy golem, jak zresztą przystało na prawdziwy, magiczny konstrukt, cierpi na bezsenność i nie ominiemy go już tak łatwo.


A tutaj widzimy żetony pułapek, kluczy, kryształów losu, życia i oszołomienia. Jakość w obu przypadkach jest dość dobra więc nie będę tutaj się nad tym rozwodził.

Oprócz tego w pudełku tegorocznej edycji znajdziemy jeszcze dwa nowe typy elementów:
  • Przedmioty (karty i żetony)
  •  Karty zdarzeń

Ale o nich więcej będziecie mogli przeczytać już niebawem w recenzji. Tak więc jeśli mam być szczery, to jeśli chodzi o wygląd i jakość, to druga edycja gry Labirynth: Ścieżki Przeznaczenia przewyższa swoją poprzedniczkę pod prawie każdym względem. Poza tym nieszczęsnym niedociągnięciem z niedopasowaną planszą, pod względem wykonania, ciężko mi jest się do czegokolwiek przyczepić. Pamiętajmy jednak, że siła pierwszej edycji leżała nie w estetyce, a w ogromnej grywalności. Jak druga edycja wypadnie na tym polu? O tym będziecie mogli się przekonać już wkrótce, czytając pełną recenzję tytułu.


4 komentarze:

  1. Nie zmienia to faktu, że nas szlag trafia że te hexy są niedopasowane do planszy. Grę akurat wygrałam, także żal jest mniejszy, ale gdybym wydała tyle pieniędzy na grę, gdzie ktoś nie ogarnął tak podstawowej rzeczy, to bym była mocno zawiedziona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile samo to niedopasowanie można przeżyć bo jak pisałem, po użyciu siły wszystko da się docisnąć (przynajmniej w moim egzemplarzu), to gdy ktoś użyje jakiejś zdolności postaci polegającej na obróceniu pola, mam przerażenie na twarzy. Wyciąga jedno pole a reszta zaś się rozpręża i trzeba to upychać od początku. Tylko też w moich rozgrywkach rzadko pojawia się potrzeba wyłożenia wszystkich kafli (za szybko kończymy partię), więc też nie jest to dla mnie aż tak wielką niedogodnością.

      Usuń
  2. Bardzo fajne porównanie. Świetny pomysł na posta. Zgadzam się, że jakość planszy pozostawia delikatnie mówiąc trochę do życzenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się spodobał. Od premiery gry już planowałem, że gdy tylko dostane nowa edycję do rąk to coś takiego zrobię i się udało. No z tą planszą niestety jest jak jest, chociaż jak już pisałem wcześniej, mi to aż tak nie przeszkadza jako że rzadko cały labirynt zdążymy ułożyć :)

      Usuń