slider

wtorek, 30 czerwca 2015

Recenzja imprezowej gry Swing (18+)

Przyszła kolej na recenzję dość kontrowersyjnej gry imprezowej. Chodzi o tytuł Swing, wypuszczony ze stajni Let's Play. Cała kontrowersja polega na tym, że gra traktuje o seksie (dlatego proszę młodszych graczy o odejście od monitorów). Czy taka tematyka się sprawdza? O tym już za chwilę.


Samą zawartość pudełka pokazywałem już w unboxingu, który możecie znaleźć tutaj. Dlatego też nie będę się zbyt obszernie nad nią rozpisywał. Wspomnę tylko o jakości komponentów. Przede wszystkim już samo pudełko sprawia dobre wrażenie. Mamy czarny, elegancki kartonik ze złotym logiem wydawnictwa a na nim kolorową obwolutę z logiem gry. Całkiem nieźle to wygląda. Jakość kart, którymi będziemy grać też stoi na przyzwoitym poziomie. Są dość cienkie przez co mogą być podatne np. pogięcie się, ale za to dzięki powleczeniu folią ochronną, wydają się być dość mocno odporne na np. pochlapanie piwem, co przy grze imprezowej może się przydać. Niestety nie wszystkie karty zostały równo wycięte. Planszetka punktów i kryształki, którymi zaznaczamy punkty trzymają dość dobry poziom. Małym minusem są podobne kolory kryształków. Przy grze w osiem osób możemy mieć problem z odróżnieniem dwóch odcieni zielonego. Jedyne do czego mogę się naprawdę doczepić, to widoczna na poniższym zdjęciu, nieszczęsna tekturowa wypraska, która niestety kompletnie nie spełnia swojej roli, a wręcz utrudnia wyciąganie kart z pudełka (wpadają pod nią...). Szczerze mówiąc zastanawiam się czy jej nie wyrzucić.


Ostatnim elementem w pudełku jest instrukcja. Razem z obrazkami, objętościowo zajmuje 4 strony A5, co jest dość charakterystyczne dla gier imprezowych. Zasady można streścić tak naprawdę w kilku zdaniach:

Na początku gracze biorą dwa kryształy tego samego koloru i losują kartę postaci, która symbolizuje naszą płeć i orientację seksualną. Od niej zależeć będzie z kim najlepiej będzie nam się uprawiało seks. Dość życiowa zasada, technicznie można z każdym, tyle że nie z każdym warto ;-)


Następnie każdy gracz otrzymuje po pięć kart pozycji, kładzie jeden ze swoich kryształów na pierwszym polu planszetki i w zasadzie możemy już zaczynać. Teraz mamy do dyspozycji jedną z trzech czynności:
  • Możemy zaproponować seks jednemu z graczy. W tym celu musimy wyłożyć na stół dwie takie same karty pozycji. Jeśli nasz wybranek zgodzi się na taką "schadzkę", to zabieramy się do roboty... ale ale... nie będzie tak łatwo.. inni gracze będą starali się nam przeszkodzić, rzucając niebieskie karty kontr. Jedynym rozwiązaniem w takim przypadku jest dalsze kontrowanie z naszej strony. Jeśli uda nam się pokonać przeciwieństwa losu, to dochodzi do zbliżenia. Teraz każdy może dorzucić jeszcze zieloną kartę zdarzenia, która może wpływać na punktacje, orientację czy nawet płeć zaangażowanej pary graczy.

  • Jeśli nie mamy dwóch takich samych kart, zawsze możemy liczyć na łut szczęścia, czyli tzw. "randkę w ciemno". W tym celu zagrywamy tylko jedną kartę pozycji i łudzimy się, że ktoś ma na ręce drugą taką samą. Jeśli znajdzie się jakiś chętny śmiałek z tą samą pozycją, to nasze małe randevu zakończy się sukcesem. Dalej jednak inni gracze będą mogli nam przeszkadzać kontrami, a punkty można będzie modyfikować za pomocą zdarzeń.

    Hej Bejbe, masz może ochotę na małe Akrobacje Wenus? ;-)
    • Trzecią opcją jest zagranie pomarańczowej karty akcji. Da nam to kilka dodatkowych punktów, nowe karty lub jakieś specjalne możliwości jak np. seks solo przez internet ;-)
    Dodatkowo też w dowolnym momencie gry (oprócz tego kiedy zagrywamy kontry i zdarzenia) możemy użyć fioletowej karty Kamasutry aby zmienić naszą płeć i orientację. Karta ta może też zastąpić dowolną pozycję.
    Gra kończy się w momencie gdy któryś gracz (lub dwójka graczy) dojdzie do 30 punktów przyjemności. I to by było na tyle jeśli chodzi o zasady. Prawda że proste?


    Przejdźmy zatem do mojej opinii o tytule. Przyznaje, że pierwszy raz miałem styczność z grą o takiej tematyce. Niestety też pierwszy raz spotkałem się z przypadkiem kiedy najtrudniejszym elementem gry jest zebranie odpowiedniej ilości graczy. Może się zdarzyć bowiem, że temat będzie odstraszać co niektórych. Mnie to nie odstraszyło, ale mam nadzieje, że taki dobór tematu nie okaże się strzałem w stopę i nie odstraszy potencjalnych nabywców od bądź co bądź całkiem przyjemnej gry. Dlatego warto grać tylko z osobami o dużej dozie dystansu. Kiedy jednak udało się przebrnąć przez tłumaczenie o czym jest gra, okazało się że jest to całkiem przyjemna imprezówka (zwłaszcza gdy współgracze zrozumieli, że równie dobrze ta gra mogłaby być o gotowaniu w parach ;-)). Proste zasady, szybka rozgrywka, duża ilość osób. Wszystko to składa się na dość przyjemnie spędzony przy grze czas. Do tego przy tym tytule wręcz nie sposób się powstrzymać od rzucenia kilku niewybrednych sprośnych żarcików. Wg mnie Swing sprawdziłby się idealnie jako prezent, np. osiemnastkowy, dla wchodzącego w dorosłość planszówkowicza. Swoją drogą zastanawia mnie tylko gdzie autorzy szukali inspiracji do kart pozycji, bo trzeba przyznać że ich mnogość jest doprawdy zdumiewająca, a nazwy i ilustracje potrafią wywołać spore zdziwienie na twarzy ;-)

    Plusy:
    + bardzo ładne pudełko
    + proste zasady i szybka rozgrywka
    + można grać nawet w 8 osób
    + ogromna ilość różnych pozycji ;-)

    Plusy/minusy:
    * temat, który jednych będzie bawił i skłaniał do żartów, a innych żenował i odstraszał

    Minusy:
    - zupełnie nieudana wypraska



    Dziękuję wydawnictwu Let's Play za udostępnienie gry

    http://letsplaygames.pl/

    2 komentarze:

    1. Zawsze mnie zadziwialy tego typu gry, a nigdy nie mialem okazji w jedna z nich zagrac. Podejrzewam ze czesc moich znajomych czulaby nieco dziwni gdybym wylozyl to na stol :)

      OdpowiedzUsuń
      Odpowiedzi
      1. To prawda, że do takich gier trzeba dobrze dobrać współgraczy. Ale jak już znajdziesz odpowiednie osoby to potrafią dać sporo frajdy. Najlepiej grać z ludźmi, którzy nie stronią od niewybrednych żarcików i mają do siebie spory dystans :D

        Usuń