slider

piątek, 26 czerwca 2015

Osadnicy: Narodziny Imperium

Dzisiaj przyszła kolej na recenzję gry "Osadnicy: Narodziny Imperium", autorstwa chyba najbardziej rozpoznawalnego polskiego twórcy gier planszowych Ignacego Trzewiczka (znanego chociażby z Zombiaków i 51-ego Stanu). Czym tym razem zaskoczył nas Trzewiczek i czy udało mu się stworzyć kolejny arcyciekawy tytuł? O tym już za chwilę.



Najpierw skupmy się na zawartości powyższego, kwadratowego i kolorowego pudełka. Po jego otwarciu widzimy bardzo czytelną i przejrzystą instrukcję dużego formatu, zawierającą skrupulatny opis reguł, szczegółowe zasady dotyczące poszczególnych kart oraz dodatkowe warianty.


Oprócz tego w pudełku znajdziemy pięknie wykonane, drewniane znaczniki dóbr i robotników oraz wykonane z grubej tektury monety, żetony plądrowania i obrony. Wszystko na najwyższym poziomie, a znaczniki dóbr są szczególnie udane.


Dodatkowo w pudełku znajdziemy planszetkę i żetony punktacji oraz planszetki czterech nacji, które będziemy reprezentować. Będą to Rzymianie, Barbarzyńcy, Egipcjanie i Japończycy. Początkującym graczom zalecane są pierwsze dwie nacje. O ile wszystkie są całkiem dobrze zbalansowane, to jednak karty Egipcjan i Japończyków mają nieco bardziej złożone działania i mogą przytłoczyć nowych graczy. Jeśli już mowa o kartach to znajdziemy ich w pudełku całkiem sporo bo aż 220, w tym 84 karty zwykłe, po 30 kart frakcyjnych dla każdego narodu oraz 16 kart ataku. Wykonanie każdej z nich stoi na bardzo wysokim poziomie i aż miło się patrzy na malutkie ludziki po nich hasające.

Spory plus za wizerunki zarówno kobiet jak i mężczyzn na planszetkach. Mała rzecz a poprawność zachowana :-)

Przejdźmy zatem do zasad rozgrywki. Na początku wybieramy jeden z czterech narodów, którym będziemy grać. Otrzymujemy odpowiednią planszetkę oraz talię frakcji. Oprócz tego na środku kładziemy wspólną talię oraz planszetkę punktacji, na której ustawiamy nasze znaczniki. Znacznik rundy (przedstawiający krowę :-) ) kładziemy na pierwszej erze.


Gra podzielona została na 5 rund, a każda z nich składa się z czterech faz:

  • Faza wypatrywania: W tej fazie dobieramy karty. Rozpoczynający gracz otrzymuje karty z wspólnej talii w ilosci o 1 większej niż liczba graczy, a następnie wybiera jedną z nich i przekazuje resztę graczowi po lewej. Gdy każdy z graczy dobierze jedną kartę, ponownie wyciągamy z talii odpowiednią ilość kart, z tym że teraz dobieranie zaczyna ostatni gracz i przekazuje karty w prawo. Oprócz tego każdy z graczy dobiera po jednej karcie frakcyjnej.
  • Faza produkcji: Każdy z graczy patrzy na wyłożone karty produkcji (górny rząd), a następnie dobiera odpowiednią ilość znaczników dóbr.
  • Faza akcji: Główna część rozgrywki. Każdy gracz może w niej wykonać jedną z 5 dostępnych akcji:
    1. Budowa lokacji: Gracz poświęca odpowiednie dobra aby wyłożyć kartę lokacji.
    2. Podpisanie umowy: Za cenę jednego żetonu jadła możemy wykorzystać kartę frakcyjną jako umowę. Od teraz będzie ona traktowana jak karta produkcji i będzie nam co turę dostarczała zaznaczone na niej dobro.
    3. Plądrowanie: Za koszt dwóch żetonów plądrowania możemy splądrować zwykłą lokację przeciwnika (splądrowana lokacja zamieniana jest w fundament na którym będzie on mógł postawić lokację frakcyjną). Oprócz tego za koszt jednego żetonu możemy splądrować własną, niewyłożoną jeszcze kartę lokacji z ręki.
    4. Aktywacja akcji w lokacji: Oddajemy odpowiednie dobra i/lub wysyłamy robotników do danej lokacji i otrzymujemy za to rozmaite profity.
    5. Wydanie 2 robotników, aby otrzymać 1 surowiec lub kartę z talii (zwykłą lub frakcyjną).
                Gdy pierwszy gracz wykona jedną akcję, następuje kolejka kolejnego gracza, a gra toczy się aż wszyscy                    gracze spasują lub nie pozostanie im do wykonania żadna możliwa akcja.
  • Faza czyszczenia: Wszystkie zasoby, których nasza frakcja nie może przechowywać zostają zdjęte z planszetek i kart, a następnie umieszczane z powrotem we ogólnodostępnej puli. 
Po pięciu rundach gra kończy się i następuje podliczenie punktów. Poza punktami zwycięstwa zdobytymi podczas rozgrywki, dodajemy również po jednym punkcie za każdą zwykłą lokację oraz po dwa za lokacje frakcyjną, która ostała się do samego końca.


Warto też wspomnieć o sporej ilości negatywnej interakcji w Osadnikach. Przejawia się ona na kilka różnych sposobów:
  • Plądrowanie budynków przeciwników.
  • Wybieranie najbardziej pożytecznych kart podczas fazy wypatrywania.
  • Korzystanie z akcji lokacji, które mogą skutecznie utrudnić życie przeciwnikom, np. poprzez podkradanie im surowców.
Tak więc mimo uroczych grafik gra pozwala nam na bycie całkiem wrednym. Jednak dla miłośników bardziej pokojowej rozrywki w instrukcji zawarto również wariant mniej agresywny, więc każdy powinien być zadowolony

Ogromnym plusem jest wg mnie możliwość wykorzystywania kart na różne sposoby. Jedna karta może stać się lokacją lub umową. Lokacje zwykłe mogą natomiast stać się szybkim źródłem zasobów jako cel plądrowania. Jako fan takich gier jak chociażby "Na chwałę Rzymu", nie potrafię przejść obojętnie obok takiego rozwiązania.


Dodatkowym plusem jest również ogromny potencjał do rozbudowywania gry poprzez dodatki. Już teraz na rynku dostępny jest dodatek "Każdy potrzebuje przyjaciela" (który zresztą już czeka w kolejce do zrecenzowania), a już niedługo na sklepowe półki trafi kolejny, zatytułowany "Atlantydzi", dający możliwość grania nową frakcją i wprowadzający do gry potężne technologie.

Szczerze mówiąc, to jest mi naprawdę trudno doszukać się jakiegokolwiek minusu tego tytułu. Można by trochę ponarzekać na potencjalne paraliże decyzyjne, ale to tylko świadczy o masie możliwości jakie dają Osadnicy. Gra trwa też dość długo, a dolna granica obiecana na pudełku, czyli 45 minut, wydaje mi się kompletnie nieosiągalna. Ale z drugiej strony rozgrywka kompletnie się nie dłuży i nawet gdy rozciągnie się do 2 godzin dalej czerpiemy z niej ogromną frajdę. Tak naprawdę to jedyny prawdziwy, a i to niewielki, minusik daję za dość małą czcionkę na karcie, która potrafi odrobinę zmęczyć wzrok.


W mojej opinii "Osadnicy: Narodziny Imperium" są iście genialną i jedną z najlepszych gier w jakie miałem okazję grać ostatnimi czasy. Ignacy Trzewiczek kolejny raz pokazał klasę i udowodnił, że Polacy nie mają sobie nic do zarzucenia na planszówkowym polu i nasi rodzimi autorzy mogą śmiało konkurować z najlepszymi zagranicznymi twórcami. Zostało to zresztą udowodnione aż sześcioma nominacjami do Golden Geek Awards i bezpardonowe zwycięstwo Złotego Geeka w kategorii gier jednoosobowych.

Plusy:
+ przecudne kolorowe grafiki
+ rewelacyjne wykonanie
+ relatywnie proste zasady i przejrzysta instrukcja
+ masa możliwości
+ miłośnicy negatywnej interakcji będą zadowoleni...
+ ... tak jak i jej przeciwnicy, dzięki pokojowemu wariantowi

Minusy:
- trochę zbyt mała czcionka na kartach

4 komentarze:

  1. Pudełkowe 45 minut daje się czasami osiągnąć grając we dwoje, chociaż na ogół jest to 60-90. Fajnie, że gra ma kolejnego fana! :)
    - Wiktor

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My musielibyśmy chyba grać z klepsydrą ograniczającą czas na decyzje (co w sumie nie jest takim złym pomysłem) :D Dobry tytuł to i łatwo znajduje fanów ;)

      Usuń
  2. My w to pewnie zagramy dopiero w grudniu, biorac pod uwage brak czasu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Choćby i w marcu to i tak polecam z całego serca. Bardzo przyjemna gra :)

      Usuń