slider

poniedziałek, 4 maja 2015

I Ty możesz zostać Łowcą Smoków

Poza kotami i mną, moja lepsza połówka uwielbia dwie rzeczy, smoki i metalowe puszki (żeby nie było kilka dodatkowych pasji jeszcze by się znalazło ;-) ). Dlatego też gdy zobaczyliśmy grę łączącą te dwie rzeczy, po prostu nie mogliśmy się powstrzymać. Chodzi tu oczywiście o grę "Łowcy Smoków" Bruna Faiduttiego, wydaną w naszym kraju przez wydawnictwo Bard. Oczywiście u mojej narzeczonej gra wygrała jeszcze w przedbiegach. Ja natomiast, nie będąc ani wielkim fanem smoków ani metalowych puszek, musiałem tytuł dokładnie ograć. Kilka wniosków z tego wyciągnąłem, dlatego przejdźmy do właściwej recenzji.


Na wstępie warto słów kilka powiedzieć na temat wykonania. Pudełko, a w zasadzie puszka, jest bardzo estetyczna, kolorowa, solidna i do tego nie zajmuje zbyt dużo miejsca na półce. W środku znajdziemy:
  • 18 kart smoków
  • 24 karty łowców smoków
  • 24 karty magicznych przedmiotów
  • 6 zasłonek gracza
  • 6 kart punktacji
  • płócienną sakiewkę ze skarbami
  • minutową klepsydrę
Nie ma co tu dużo mówić, wykonanie stoi na wysokim poziomie, karty są wytrzymałe, a rysunki bardzo klimatyczne. Plus za sakiewkę, bo drewniane znaczniki skarbów dość łatwo mogłyby się pogubić bez niej. Klepsydra odmierza minutę dość dokładnie. Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to zasłonki graczy. 6,5 cm to zdecydowanie za mało, przez co przy grze na trzy osoby, kiedy ilość skarbów za nimi jest dość spora, trzeba się sporo natrudzić, żeby nikt nie widział co chowamy.


Instrukcja jest przystępnie napisana i miła dla oka. Zresztą zasady gry są stosunkowo proste, jako że jest to tytuł familijno-imprezowy. Na starcie wykładamy na stół 4 karty smoków i przyznajemy im jawne skarby. Następnie gracze po kolei wysyłają przeciwko nim swoich śmiałków. Gdy łączna siła śmiałków polujących na danego smoka zrówna się lub przekroczy siłę smoka, gadzina zostaje ubita i dokładamy na kartę jeszcze kilka skarbów ukrytych wcześniej w jej leżu. W tym momencie na pierwszy plan wchodzi prawdziwa perełka tej gry, czyli negocjacje. Wiadomo, każdy chce wygrać i nazbierać jak najwięcej punktów. Dlatego też w ciągu minuty musimy jak najlepiej wytargować podział łupów tak aby każdy był zadowolony. Tutaj musimy trzymać się kilku zasad:
  • negocjacje mogą dotyczyć tylko bieżąco dzielonego skarbu (nie możemy się umawiać na poczet skarbów przyszłych)
  • wszystkie skarby muszą zostać podzielone
  • w negocjacjach nie można wyręczać się żadną losowością (odpada więc rzut monetą, kostką, czy gra w papier-nożyce-kamień)

Jeśli dojdziemy do konsensusu, skarby lądują za naszymi zasłonkami. Jeśli jednak czas negocjacji się skończy, a my wciąż nie możemy się dogadać, skarby lądują w pudełku i nikt już na nich nie skorzysta. Mechanika negocjacji jest naprawdę świetna. Owszem nie każdemu może pasować takie rozwiązanie, ale w naszym gronie sprawdzało się bardzo dobrze. Trzeba odpowiednio wyważyć wrodzony altruizm i asertywność, tak aby zdobyć to na czym nam zależy oraz nie naciskać przy tym za bardzo, ponieważ wtedy pozostali gracze mogą się po prostu zaperzyć i zdecydować, że jak jesteśmy tacy cwani, to nikt nie skorzysta z tego łupu. Gdy zakończymy negocjacje, wykładamy na stół kolejnego smoka z talii i rozgrywka toczy się dalej.


Dodatkowym smaczkiem w grze są karty magicznych przedmiotów. Jeśli w ubijaniu smoka miał swój udział czarodziej, to gdy w skarbach znajdował się czerwony znacznik, dobieramy taką kartę. Karty są przeróżne i mają rozmaite efekty. Moment ich użycia jest opisany na karcie. Niestety ich potencjał został trochę niewykorzystany, jako że koniec końców w samej grze nie wykorzystuje się ich tak często. Warto też wspomnieć o jednym z nich: niewidzialnej ręce. Pozwala ona na delikatne oszukiwanie innych graczy i podbieranie skarbów smokom, po jednym naraz, kiedy nikt nie patrzy. Warto ostrzec o jej istnieniu ludzi, którzy jeszcze nie grali w "Łowców Smoków", bo w przeciwnym wypadku możemy zostać posądzeni o kantowanie.


Podsumowując, gra jest naprawdę sympatyczna. Jest na tyle prosta, że spokojnie zagramy w nią z dziećmi, ale też na tyle ciekawa, że możemy zrobić z niej szybki (ok. 30-45 minut) filler dla bardziej zaawansowanych graczy. Zasady zostały dobrze przemyślane. Negocjacje dają sporo frajdy. Nie ma tu paraliżu decyzyjnego, a gracze biorą czynny udział w grze prawie przez cały czas. Rozgrywka jest mocno wyrównana i często do ostatniego momentu nie mamy pojęcia kto wygra. No i do tego łączy ze sobą smoki i metalowe puszki :-)

Plusy:
+ puszki i smoki ;-)
+ estetyczne i solidne wykonanie
+ zacięte negocjacje
+ proste zasady
+ szybka rozgrywka
+ brak paraliżu decyzyjnego i syndromu wykluczenia z rozgrywki
+ rozmaite efekty magicznych przedmiotów...

Minusy:
- ...z których niestety nie korzystamy tak często, przez co ich potencjał trochę się marnuje
- bardzo niskie zasłonki gracza (w nowej edycji angielskiej rozwiązano ten problem)

5 komentarzy:

  1. Sporo gier wrzuca ostatnio woreczki - fajna sprawa. Lubię też gadżety typu klepsydra, które można wykorzystać przy innych grach lub choćby prototypach. No i ta niewidzialna ręka! Trzeba będzie ją wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie widać całkiem miły trend coraz lepszego wykonania i coraz większej wyobraźni przy tworzeniu gier. Niedobrze... coraz trudniej jest znaleźć minusy do narzekania :D

      Usuń
  2. Kolejna gra ciesząca oko ładnym wykonaniem. Oj lubię takie, oj lubię. Znalazłabym po części wspólny język z Twoją lepszą połówką bo też kocham puszki. Smoki może trochę mniej :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba jakaś ważna część kobiecego pierwiastka najwidoczniej :-)

      Usuń
    2. Coś w tym musi być bo ja również uwielbiam takie "puszkowane" gry. :-)

      Usuń