slider

czwartek, 7 maja 2015

[Co w pudle piszczy] Amber Route

Mitologia słowiańska dość rzadko pojawia się w grach. W sumie jest to dość dziwne, jako że jest to dość wdzięczny temat na tytuły mniej lub bardziej przygodowe, a zresztą i do gier ekonomicznych mógłby się nadać. Z powodu tego deficytu tym bardziej ucieszyłem się na wieść, że wydawnictwo Bomba Games, wydało tytuł Amber Route, w którym przemierzamy słowiańskie ziemie i próbujemy zdobyć przy tym jak największe ilości bursztynu, a na każdym kroku grożą nam straszne potwory, upiorne duchy, zabójcze pułapki, a czasem też i zwykli słowiańscy rozbójnicy. Zanim zagłębie się w zasady postanowiłem jednak pokazać co możemy znaleźć w niewielkim pudełku Amber Route.


A szczerze mówiąc jest co oglądać, ponieważ w niewielkim pudle z grą znajdziemy elementów dość sporo. Tuż po otwarciu wita nas wypraska z żetonami eskorty:


Pod nią znajdziemy dość obszerną, 16-stronową, instrukcję gry, ozdobioną bardzo klimatycznymi rysunkami i bogatą w przykłady. Całość została wydrukowana na bardzo przyjemnej jakości papierze.


Gdy przekopiemy się przez te dwa elementy, ujrzymy resztę, oddzieloną od siebie praktyczną przegródką:


W jednej z nich znajdziemy 26 puzzli planszy wykonanych z grubej tektury. Co ciekawe, żaden z nich nie jest identyczny. Nawet puzzle tego samego typu różnią od siebie drobne szczegóły. Mała rzecz a cieszy.


Kolejnym elementem są drewniane kostki K6 (kostkosztuk 5) i kolorowe pionki graczy w śmiesznych kapelusikach (pionkosztuk 4).


Oprócz tego w pudełku znajdują się dwie talie kart. Jedna z nich to 60 kart ciemności, na którą składają się:
  •  Karty potworów
  • Karty duchów
  •  Karty pułapek
  •  Karty darów losu

W drugiej talii znajdziemy 42 karty światła, przedstawiające dobre istoty zamieszkujące te ziemie:


Oprócz tego są również dostępne 4 karty graczy oraz 4 karty pomocnicze:


Na sam koniec zostawiłem gwóźdź programu. Jeśli przyjrzymy się pudełku to zobaczymy, że jest na nim oznaczenie, mówiące nam, że wśród elementów gry znajdują się prawdziwe bursztyny.


Jest to jak najbardziej zgodne z prawdą i faktycznie na samym dnie pudła znajdziemy 40 bursztynów oraz praktyczny woreczek do ich przechowywania. Kapitalny pomysł!


Przede wszytkim trzeba powiedzieć, że na pierwszy rzut oka gra wydana jest rewelacyjnie. Elementy wydają się solidne, a grafiki na kartach pobudzają wyobraźnię. Aż szkoda, że na kartach nie znalazły się nazwy, bo strasznie jestem ciekaw nazw tych wszystkich maszkaronów.

A zatem nie pozostało nic innego jak zagrać. Mam nadzieje, że gra mnie nie rozczaruje i nie będę musiał robić z bursztynów nalewki. O wrażeniach płynących z rozgrywki napiszę już niedługo w pełnej recenzji Amber Route.


Dziękuję wydawnictwu Bomba Games za udostępnienie gry

http://bombagames.pl/












2 komentarze:

  1. Fajne grafiki. A pomysł z bursztynami rewelacyjny. Oj dobrze że wydawcy coraz bardziej zwracają uwagę na jakość i takie drobne acz znaczące detale.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wygląda naprawdę dobrze. Nie mogę się doczekać relacji z pierwszej rozgrywki :)

    OdpowiedzUsuń