slider

środa, 29 kwietnia 2015

Recenzja gry Gringo

Gringo, wydana przez Grannę, to nic innego jak polska wersja tytułu Skull & Roses, w którym odsłanialiśmy tatuaże przedstawicieli gangów motocyklowych. W Gringo temat został zmieniony na podróżniczy, a poza tym grafika pudełka i instrukcji zaczęła nawiązywać do książek Wojciecha Cejrowskiego, który zresztą objął grę swoim patronatem.


Po otwarciu pudełka, dostajemy w nasze ręce grube tekturowe karty podróży (na rewersie których znajdują się symbole dnia i nocy), śliczne żetony tukanów oraz instrukcję. Zwierzęta przedstawione na kartach podróży symbolizują kontynenty po których będziemy się przemieszczać:
  • Jeleń z Europy
  • Słoń z Azji
  • Żyrafa z Afryki
  • Kangur z Australii
  • Bizon z Ameryki Północnej
  • Lama z Ameryki Południowej
Dodatkowo, jeśli napiszemy maila do wydawnictwa możemy jeszcze nieodpłatnie otrzymać zestaw dla siódmego gracza, czyli Niedźwiedzia Polarnego z Arktyki (informacja tutaj).


Króciutka instrukcja jest napisana w sposób bardzo prosty i łatwy do zrozumienia. To jedna z tych gier, które da się wytłumaczyć w trzy minuty, a jeśli ktoś tego nie pojmie to warto się zastanowić, czy zadajemy się z właściwymi ludźmi ;-)


Rozgrywka przedstawia się następująco:
Każdy z graczy wybiera kontynent, a następnie otrzymuje cztery karty podróży, które mu odpowiadają. Grę zaczyna osoba, która ostatnio odbyła jakąś podróż. Następnie gracze po kolei wykładają przed sobą po jednej karcie symbolem zwierzaka do góry. Gdy minie pierwsza kolejka do puli potencjalnych akcji dochodzi możliwość rozpoczęcia licytacji. Zamiast wykładać kartę możemy zaproponować, że jesteśmy gotowi odbyć podróż po np. dwóch kontynentach. Następnie każdy kolejny gracz może albo podbić podbić stawkę lub spasować. Osoba, która wygrała licytację, jest zobligowana do odsłonięcia zaproponowanej przez siebie ilości kart podróży, w dowolnej kolejności, zaczynając od swojej. Cały smaczek tej gry tkwi jednak w zasadzie, że podróżować możemy tylko i wyłącznie w dzień. Dlatego po kolei odsłaniamy karty i jeśli natrafimy na znak księżyca natychmiast przerywamy naszą wyprawę. Za karę dowolny gracz losowo odrzuca do pudełka jedną z naszych kart, a gdy odrzuci wszystkie odpada z gry. Jeśli z kolei uda nam się odsłonić same karty ze słońcem, w nagrodę otrzymujemy jeden symbol tukana. Gra kończy się w momencie, gdy komuś uda się zebrać dwa takie żetony, lub gdy wszystkim graczom poza jednym skończą się karty.


Przede wszystkim sama idea gry jest wręcz genialna w swojej prostocie. Ot łatwa gra blefu. Oczywiście jako gra raczej imprezowo-familijna, jest dużo bardziej emocjonująca w większym gronie. Tutaj Grannie należy się ogromny plus za darmowe dosyłanie dodatkowego zestawu kart. Elementy są wykonane naprawdę solidnie, a pudełko jest wytrzymałe i do tego dość niewielkie, co pozwala je ze sobą zabrać na wyjazd w większym gronie albo imprezę u znajomych. Muszę przyznać, że zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony, ponieważ z reguły nie jestem fanem gier tego wydawnictwa, jako że większość ich gier kojarzy mi się raczej z prostszymi tytułami dla najmłodszych.


Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie znalazł kilku minusów. Przede wszystkim nie przepadam za doczepianiem na siłę do produktu sław wszelakich. Wojciech Cejrowski ani mnie ziębi, ani grzeje, ale po prostu wydaje mi się tutaj zupełnie niepotrzebny (nawet mimo adnotacji, że tukan jest jego ulubionym zwierzęciem). Nie do końca pasuje mi również zmieniony temat gry. O ile w oryginale, już na samym wstępie instrukcji, wytłumaczono, że cała rozgrywka jest grą wymyśloną przez motocyklistów, celem wyłonienia przywódcy gangu, to w polskim wydaniu czegoś takiego mi zabrakło. Po prostu licytujemy się, żeby odbyć podróż. Podróż nocą nie ma sensu, bo... no właśnie dlaczego? Ja wiem że sawanna nocą jest niebezpieczna, ale po Europie zdarzało mi się przecież jeździć nocą i nie potknąłem się o jelenia. Tak czy inaczej, jeśli potraktujemy temat jako jedynie dodatek do rozrywki płynącej z gry, to powyższe minusy nie mają znaczenia, a rysunki zwierząt, utrzymane w estetyce malunków plemiennych, będą cieszyć nasze oczy. Jest jednak jedna rzecz, która przeszkadzała mi w zabawie w większym stopniu. Raz czy dwa zostałem na koniec z kartą nocy. Na wygraną w zasadzie nie miałem większych szans, bo ciężko jest blefować aż tak dobrze, aby pozostałym sześciu osobom skończyły się karty i przy okazji nie odsłoniły ani razu mojej. Więc w momencie, gdy reszta graczy zorientowała się jaka karta mi została, mogłem w zasadzie odejść od stołu i zacząć robić jakieś przekąski, czy skoczyć do sklepu. Nie jest to jakaś wielka przeszkoda i prawdopodobieństwo takiego odrzucania kart jest stosunkowo niewielkie, niemniej jednak pozostawiało to odrobinę niesmaku.
Podsumowując, Gringo to gra bardzo przyjemna i dająca wiele frajdy. Została wykonana bardzo solidnie i estetycznie. Jej prostota pozwala zagrać praktycznie w każdym gronie, niezależnie od wieku i ogrania w nowoczesne planszówki. Nie jest to tytuł, po który będziemy sięgać co wieczór ale posiadany przez niego urok sprawia, że chętnie do niego wracamy.

Plusy:
+ solidne wykonanie i ładne grafiki
+ bardzo proste zasady
+ możliwość zamówienia darmowego zestawu dla siódmego gracza
+ blef przy licytacjach

Minusy:
- temat dodany trochę na siłę
- możliwość zostania tylko z symbolem nocy

4 komentarze:

  1. Całkowicie zapomniałem o tej grze, a pamiętam jak nosiłem się z zamiarem jej nabycia. Wszystko mogę zwalić na mą pamięć starca ;) Bardzo podoba mi się ten styl graficzny. Dzięki, że mi o tej grze przypomniałeś, Kamil :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mogłem pomóc ;-) Swoją drogą to zastanawiałem się czy pisać recenzję do tego tytułu, bo to w sumie dość znany klasyk, więc dobrze wyszło:-) Jak będziesz szukał, to zastanów się, czy nie lepiej wziąć oryginał, bo ma ciutkę lepiej skonstruowaną instrukcję, a design też jest niczego sobie. Do tego na wyspach pewnie jest łatwiej dostępny.

      Usuń
    2. No właśnie znany, a osobiście nie grałem :) Czytałem, widziałem rozgrywki, a sam jeszcze nie spróbowałem. Wpisałem na listę "musisz kupić" :)

      Usuń
  2. Przyjemne grafiki. Rozważaliśmy jakiś czas temu zakup tej gry. Może trzebaby decyzję jeszcze raz przemyśleć:)

    OdpowiedzUsuń