slider

sobota, 11 kwietnia 2015

[Co w pudle piszczy] Unboxing gry Mount Everest

W dzisiejszym poście pokażę wnętrze pudełka mojego najnowszego nabytku, czyli gry Mount Everest, autorstwa Adama Kałuży, wydanej przez REBEL.pl. Pudło o standardowych europejskich rozmiarach (takich samych jak np. Ticket to Ride) waży, bagatela, prawie dwa kilogramy (wg BGG 1,77 kg), więc elementów znajdziemy w nim dość sporo.


W środku znajdziemy dwie duże instrukcje, jedną po polsku, a drugą po angielsku. Obie są wydrukowane na dobrym papierze i wielkościowo odpowiadają pudełku.


Następnym elementem, który znajdziemy w pudełku jest dwustronna plansza do gry, przedstawiająca szczyt, który przyjdzie nam zdobywać. Obie strony wyglądają równie dobrze (za co odpowiada fenomenalne klejenie) i klimatycznie.


Pod planszą znajdują się dwie wypraski z żetonami. Całość wykonana z grubej tektury. Dość bezproblemowo da się je wyciągnąć.


Oprócz tego otrzymujemy plansze naszych przewodników (po dwie danego koloru).


Kolejnym elementem jest talia 120 kart, po 24 w 5 kolorach. Karty są śliskie i wydrukowane na bardzo dobrym jakościowo papierze.


Następnie wyciągamy z pudła 12 tekturowych kafli pogody, dzielących się na zimowe i letnie.


Ostatnim elementem związanym z grą są drewniane pionki himalaistów oraz czarny znacznik pogody.


Oprócz tego w pudełku natrafimy jeszcze na katalog gier wydanych przez REBEL.pl.

A tak prezentuje się spód pudełka:


Wielkim plusem jest też dołożenie przez REBEL.pl kilku woreczków strunowych, ułatwiających organizację. Mała rzecz a jednak bardzo cieszy.


To tyle jeśli chodzi o zawartość pudełka. Wszystkie elementy zostały wykonane bardzo solidnie i z dbaniem o szczegóły oraz himalajski klimat. Jak natomiast gra sprawdza się we właściwej rozgrywce? O tym napiszę już niedługo w pełnej recenzji tego tytułu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz