slider

środa, 21 lutego 2018

Gwiezdny Fluxx - recenzja

Jakiś czas temu miało miejsce moje pierwsze spotkanie z serią gier Fluxx, jakie były moje wrażenia ze spotkania z zombie możecie poczytać TUTAJ . Tym razem wydawnictwo Black Monk zaprosiło mnie do przygody w bardziej przyjaznym mi klimacie w Gwiezdnym Fluxxie. To kolejna z tej serii gra karciana, która ma wielu fanów. Zmienia się tematyka i co za tym idzie karty. Nie zmieniają się natomiast zasady, choć to nie do końca prawda, bo jak pewnie większość wie, zasady w tej karciance zmieniają się co chwila. W niniejszej recenzji postaram się nie porównywać obu wersji i Gwiezdnego Fluxxa zrecenzować jako oddzielny twór, ale pewnych powiązań pewnie będzie mi ciężko uniknąć.

wtorek, 20 lutego 2018

Gra o Tron: Żelazny Tron

W przypadku niektórych gier zdarza się, że temat jest na tyle luźno przypisany do mechaniki, że można go kompletnie zmienić i wydać grę na nowo bez większych modyfikacji zasad. Reimplementacje są stosunkowo powszechnym zjawiskiem w naszym planszówkowym światku, a przykładem może być chociażby nasz rodzimy 51 Stan, na podstawie którego powstali Osadnicy: Narodziny Imperium. Dość niedawno podobny proces spotkał klasyczną już grę Cosmic Encouter, czyli tytuł osadzony w odległym kosmosie, w którym wcielamy się w przedstawicieli rozmaitych dziwacznych ras i atakujemy się, negocjujemy oraz zawiązujemy niezbyt trwałe sojusze. Tym razem kilku z autorów oryginału postanowiło przenieść swój twór do uniwersum znanego z bijących rekordy popularności książek i serialu Gra o Tron. Tak powstała Gra o Tron: Żelazny Tron. I choć na pewno negocjacje, zdrady i blef pasują do tego świata jak ulał, to czy taki mariaż leciwej już planszówki z popularną marką jaką jest GoT jest na pewno dobrym pomysłem?


czwartek, 1 lutego 2018

Wikingowie na pokład - recenzja

Z czym kojarzą nam się wikingowie? Z najazdami, epickimi bitwami, dzielnymi wojownikami, chwałą i brutalną mitologią. Nie zawsze jednak pamięta się, że poza tym wszystkim, brodaci Skandynawowie byli też w dużej mierze podróżnikami oraz kupcami. Wystarczy poczytać odrobinę o Wolinie by wiedzieć że najprawdopodobniej przybywali tam w celach biznesowych wikińscy handlarze i rzemieślnicy. Ten aspekt próbuje oddać gra Wikingowie na pokład, wydana u nas przez Fox Games. Będziemy w niej przewodzić drużynie szykującej się do wyruszenia w podróż po bogactwa, zdobyte w nieco bardziej pacyfistyczny sposób niż w innych grach o mieszkańcach Skandynawii  :-) Jest to gra raczej przeznaczona dla rodzin, więc nie powinno nikogo dziwić takie, a nie inne podejście. Sprawdźmy jednak czy takie ugrzecznienie tematyki nie sprawiło przypadkiem, że wikingowie stali się ciut nudni i czy zarządzanie cenami gwoździ na rynku może sprawiać frajdę ;-)


sobota, 27 stycznia 2018

Dream Catchers - recenzja

Dream Catchers to gra kooperacyjna o niebanalnym klimacie przygotowana przez wydawnictwo Play Nation Studios. Dodatkowo jest to debiut autorski zarówno projektanta Gabriela Leowa jak i artystki Ping Ting Sim (przynajmniej w kwestii gier planszowych). Naszym zdaniem będzie odganianie od dziecięcych łóżeczek przebrzydłych potworów oraz przerażających koszmarów. Dumnie wchodzimy do sypialni małoletnich... o tych intrygujących szczegółach przeczytacie już dokładnie w poniższej recenzji. Odpowiem w niej na fundamentalne pytanie, czy sen dobrze łączy się z planszowymi emocjami?


czwartek, 25 stycznia 2018

Pixie Queen - recenzja

W pewnym królestwie rządzi wredna i niesympatyczna monarchini. Jej podwładnymi są wróżki, które uczynią wszystko by uszczęśliwić królową. Są skłonne do wszystkiego. To nie są miłe wróżki znane z bajek, jak choćby z tych o Piotrusiu Panie czy o Kopciuszku, te wróżki są naprawdę wredne i każda kombinuje jak wbić nóż w plecy rywalce i przypodobać się królowej. W grze Pixie Queen - bo  o niej mowa - każdy z graczy wcieli się właśnie w role wróżek, które mimo ciągłych upokorzeń ze strony swej królowej, pragną być jej wiernymi i spełniać jej wszelakie zachcianki.


sobota, 13 stycznia 2018

Dragon Castle - recenzja

Mimo że oryginalnie mahjong, to tak naprawdę gra hazardowa na cztery osoby, to jednak szczerze mówiąc zawsze najbardziej kojarzyłem jego wersje solo, w której szukamy na zamku ułożonym z płytek par. Nie byłem co prawda jakimś ogromnym fanem tej rozrywki, ale zapytajcie np. mojej mamy co o tym sądzi, a usłyszycie lawinę pochwał jaka to świetna gra! Oczywiście z braku fizycznej wersji grała w rozmaite komputerowe adaptacje. Przyznaję, że gdy usłyszałem o planie wydania przez Horrible Games gry Dragon Castle, czyli kilkuosobowej planszowej wersji mahjonga na zasadach solo, moja ciekawość była ogromna. Tym bardziej, że do wydawcy mam spory kredyt zaufania po Wojownikach Podziemi i Raise Your Goblets. Warto też wspomnieć, że włoskie wydawnictwo miało już do czynienia z przeniesieniem mechaniki znanej z logicznych gier "dla mojej mamy" na planszę, w postaci Wybuchowej Mieszanki, która również została ciepło przyjęta w planszowym światku. Przekonajmy się więc czy moja ciekawość została nagrodzona, a oczekiwania nie były zbyt wygórowane.


wtorek, 9 stycznia 2018

Wsiąść do Pociągu: Niemcy - recenzja

Nie tak dawno temu recenzowałem Wsiąść do Pociągu: Kraje Północy. Niedługo potem Rebel postanowił wydać jeszcze jedną wersję gry, tym razem traktującą o kolei w Niemczech na początku ubiegłego wieku. Na fali tego jak podobała mi się skandynawska wersja tego klasyka, postanowiłem postarać się o egzemplarz recenzencki również i tej edycji. W przeciwieństwie do Krajów Północy, ta wersja jest grywalna w gronie 2-5 osób, a swoimi zasadami ma nawiązywać do wysoko ocenianej i lubianej przez nieco bardziej zaawansowanych graczy, mapy Marklin. Czy pociągi u naszych zachodnich sąsiadów wywarły na mnie równie pożyteczne wrażenie jak kolej skandynawska? Czy udało się oddać ducha Marklina? Przekonajmy się :-)