Slider

wtorek, 9 października 2018

Męskie boye vol. 1

W poprzedni weekend mieliśmy okazję spotkać się w męskim gronie i grać w gry dla prawdziwych twardzieli (no bo jak inaczej nazwać aż kipiących od testosteronu Dominika, Jarka, Marcina i mnie ;-)). Impreza była planowana od prawie miesiąca, żeby każdy miał zarezerwowany termin i nie miał opcji wykpienia się. Gry zostały dobrane pod kątem negatywnej interakcji lub tematyki. Łącznie zeszło nam na graniu prawie 12 godzin (ok 5 było biforkiem w niepełnym składzie i nie aż tak pieczołowicie dobranymi grami, a 7 już właściwą imprezą w czwórkę). Generalnie wyszła nam z tego świetna impreza w doborowym towarzystwie, z niezdrowym jedzeniem i dobrym napitkiem. Z całą pewnością będziemy ją jeszcze powtarzać (stąd "vol. 1"). Dzisiaj natomiast chciałbym wam trochę przybliżyć tytuły, w które mieliśmy okazję zagrać, przy czym zaznaczam, że to zdecydowanie nie są recenzję, a tylko pierwsze wrażenia. Po opisaniu pierwszych wrażeń pozwolę sobie też wyjaśnić pokrótce w podsumowaniu dlaczego akurat ten tytuł wylądował na Męskich boyach vol.1. Oczywiście podkreślam, że nie jesteśmy szowinistycznymi świniami i zdecydowanie nie staramy się ustalić w jakie gry nie powinny grać kobiety. Ba! Sami najczęściej grywamy z naszymi drugimi połówkami. Po prostu tak się złożyło, że tym razem mogliśmy zagrać w takim a nie innym gronie. Dlatego drogie czytelniczki prosimy was o traktowanie takich zwrotów jak np. "gra dla prawdziwych mężczyzn" lub "tytuły dla twardzieli" ze sporym przymrużeniem oka :-) Granie z kobietami to czysta przyjemność i gdyby którakolwiek z was chciała kiedyś zagrać w którąś z wymienionych gier, to będziemy ostatnimi ludźmi, którzy mieliby was przed tym powstrzymywać!


środa, 3 października 2018

Pogromcy potworów - recenzja

Gier o wszelkiej maści potworach trochę już powstało, zarówno dla tych starszych graczy - jak choćby "Potwory w Tokio" czy "Potwory w Nowym Jorku" (recenzja tej pierwszej TUTAJ) jak i dla najmłodszych, bardzo popularna gra "Potwory do szafy" (być może wkrótce recenzja się pojawi). Nie tak dawno wydawnictwo Fox Games wydało kolejną grę w tej tematyce - "Pogromcy potworów". Jej autorem jest Theo K. Mavraganis, a za ilustracje odpowiada Tomasz Larek (współtwórca ilustracji m.in. w "Atak zombie", "Światowy konflikt"). Czy ta gra się podoba małym i dużym? Czy tych potworów należy się bać? Kto jest najlepszym pogromcą? Zapraszam do lektury niniejszej recenzji.


środa, 26 września 2018

Pszczoły - recenzja

Krakowski Trefl ostatnio powydawał trochę nowych gier. Na część z nich czekałem bardziej, na część mniej. Te pierwsze to tytuły oznaczone przez recenzentów z Dice Tower ich pieczęcią "Seal of Excellence" takie jak Sherlook, czy Projekt: Miasteczko (recenzja pojawi się niedługo). Do drugiej kategorii należała gra Pszczoły, o której nie czytałem wcześniej kompletnie nic i jakoś tak przypadkiem tylko dostałem egzemplarz do recenzji. Co ciekawe, tytuły z "Seal of Excellence" okazały się raczej po prostu poprawne, a nie jakoś szczególnie cudowne, więc tym bardziej sceptycznie podchodziłem do gry o walczących o dominację nad łąką owadach. Czasami jednak takie niespodziewane egzemplarze recenzenckie potrafią bardzo pozytywnie zaskoczyć, więc starałem się nie nastawiać przed rozgrywką. Na chwilę obecną mam już trochę partii w Pszczoły za sobą, więc mogę wam wreszcie powiedzieć, czy gra faktycznie pozytywnie mnie zaskoczyła, czy raczej dobrze robiłem nie interesując się nią zanadto.


wtorek, 25 września 2018

Gretchiny! - recenzja

Tytułowe Gretchiny!  to zielone orki ze świata Warhammer 40000. Te mniej lub bardziej sympatyczne stworki, w ramach rozrywki, urządzają sobie wyścigi na pojazdach zrobionych ze wszystkiego co znalazły. W dodatku w tej rywalizacji wszystkie chwyty są dozwolone. Co to oznacza? Wyścig pełen emocji. Zwycięzca może być tylko jeden. To wszystko za sprawą gry od wydawnictwa Black Monk pod tytułem Gretchiny!



środa, 5 września 2018

Patchwork Express - recenzja

Uwe Rosenberg głównie kojarzy mi się z eurogrami o rolnictwie (Agricola, Caverna, Pola Arle). Do tego jego tytuły raczej celują w fanów nieco cięższych i mózgożernych sucharków. Od czasu do czasu zdarza mu się jednak stworzyć nieco lżejszy tytuł jak np. Fasolki. Kilka lat temu Rosenberg stworzył rewelacyjną grę dwuosobową, właśnie z tej drugiej, lżejszej kategorii, czyli Patchwork. Jest to abstrakcyjna gra dwuosobowa o szyciu kocyków. Mimo tak specyficznego i niezbyt do mnie pasującego tematu, mechanika okazała się na tyle dobra, że z miejsca Patchwork stał się jedną z moich ulubionych dwuosobówek, idealnie nadających się do grania z żoną, czy moimi rodzicami. Aż dziw, że jeszcze nie napisałem jego recenzji, ale jakoś tak po prostu się nie złożyło. Ostatnio jednak pojawiła się okazja do napisania paru zdań na temat Patchworka, tyle że nie tego klasycznego, a jego nowszej wersji, jeszcze ciut prostszej, w założeniu ukierunkowanej na granie z dziećmi i osobami starszymi. Chodzi mi o Patchwork Express, wydany u nas przez Wydawnictwo Lacerta. Zobaczmy więc czy młodszy brat jest równie dobry jak jego pierwowzór!


poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Clank! - recenzja

Fani fantastyki wiedzą, że nie zawsze głównym bohaterem bywa silny rycerz, potężny czarodziej, czy bogaty książę. Czasem bowiem zamiast siły i mocy, należy wykazać się sprytem, przebiegłością i lekkim krokiem. Kogo więc należałoby wybrać do zadania polegającego na ukradnięciu z leża smoka cennych artefaktów? Łotrzyka-awanturnika, który dostrzeże wszelkie pułapki, przemknie na paluszkach przez leże goblinów, capnie najdroższy przedmiot i czmychnie migiem na powierzchnie. No chyba że potknie się o coś po drodze i narobi rabanu ;-) W taką postać wcielimy się w grze Clank!, wydanej w oryginale przez studio Renegade, a już niedługo po polsku przez Lucrum Games (jako Brzdęk!). W tej deckbuildingowej przygodzie, włamiemy się do zamku, w którym przechowuje swoje skarby smoczyca Nictotraxian (w skrócie Nicki). Nie będziemy tam jednak sami. Wraz z nami do fortecy wejdzie trzech innych włamywaczy, którzy tak jak my nie spoczną, dopóki nie wyniosą na powierzchnię najcenniejszego artefaktu. Na szali stoi przecież honor złodzieja :-) Na czas pisania recenzji udało mi się namówić do tymczasowego powrotu do pisania Dominika Pietrzaka, który jest wielkim fanem tego tytułu i to on pokrótce opisze dla was zasady rozgrywki i doda krótką opinię na temat gry na końcu recenzji.


poniedziałek, 20 sierpnia 2018

Górą i dołem - recenzja

Dawno, dawno temu, na przełomie lat 80tych i 90tych swoją świetność przeżywały tzw. gry paragrafowe, czyli książki pozwalające czytającym na podejmowanie wyborów i przeżywanie przygód z perspektywy pierwszej osoby. Sam na przykład z zapałem pochłaniałem książki z cyklu Wehikuł Czasu, a fabułę niektórych z nich pamiętam do dziś :-) Mimo że książki paragrafowe straciły na popularności (głównie z powodu rozkwitu branży gier wideo), to jednak sam pomysł przetrwał i ostatnimi czasy staje się coraz bardziej popularny w grach planszowych. Przykładem może być tutaj chociażby Sherlock Holmes Consulting Detective lub Tales of Arabian Nights. Kolejnym przykładem wykorzystania paragrafów jest bohaterka dzisiejszej recenzji, czyli gra Górą i Dołem autorstwa Ryana Laukata, spolszczona przez wydawnictwo Bard. Wcielamy się w niej w osadników, którzy próbują stworzyć nową wioskę na powierzchni ziemi oraz przeżywają przygody w podziemnych jaskiniach. Zobaczmy jak taki nietypowy pomysł sprawdza się w praktyce i czy paragrafy wciąż bawią mnie jak kiedyś :-)