Slider

poniedziałek, 19 listopada 2018

Czarna Bandera - recenzja

Pirackie klimaty w grach planszowych zawsze są mile widziane. Tym bardziej, że akurat dobrych gier o piratach nie ma znowu aż tak wiele. A jeśli połączymy piratów z mechaniką budowania talii, to już w ogóle jestem przezadowolony, bo co w takim połączeniu może pójść źle? A gdy dodatkowo wprowadzono tu pewne twisty, do znanych rozwiązań? To jeszcze lepiej, bo przecież lubię większość wariacji na temat deck buildingu, a ciężko wymyślić tam coś nowego. Z takim nastawieniem siadałem do nowości od wydawnictwa Lucrum Games, czyli Czarnej Bandery (u mnie w wersji angielskiej, czyli Ruthless). Sprawdźmy więc jak spisuje się ta karcianka, autorstwa debiutującego Rolanda MacDonalda i czy faktycznie wszystko poszło tu dobrze.


środa, 14 listopada 2018

Baobab - recenzja

Baobaby to takie ogromniaste afrykańskie drzewa. Żyją nawet 2 tysiące lat i rozrastają się do ogromnych rozmiarów - rekordzista miał 47 metrów! Nic dziwnego, że potrafią zrobić na człowieku niemałe wrażenie. Antoine de Saint-Exupéry w swojej powiastce Mały Książę wykorzystał te majestatyczne rośliny i ostrzegał, że po rozrośnięciu się zajmą całe planety (co prawda w książce są raczej użyte dość symbolicznie - prawdziwe baobaby raczej nie stanowią zagrożenia :-)). Najwidoczniej gigantyczne drzewa zapadły w pamięć również autorowi gier Josepowi M. Allué, który postanowił stworzyć traktującą o nich zręcznościową grę Baobab. Gra ma już parę lat i zdecydowanie nie można jej nazwać nowością, ale w tym roku Rebel postanowił wydać jej nową odświeżoną edycję, w związku z czym postanowiłem się jej bliżej przyjrzeć i sprawdzić czy frajda jaką daje jest tak samo ogromna jak afrykańskie olbrzymy :-)


poniedziałek, 5 listopada 2018

Forum Trajanum - recenzja

Stefan Feld jest jednym z tych autorów gier, których powinno się znać, jeśli trochę dłużej gra się już w planszówki. Oczywiście można nie być jego zbyt wielkim fanem, bo też tytuły robi bardzo suche, a nie każdemu to odpowiada, ale mimo to kojarzyć trzeba. Mnie większość jego gier do tej pory w sumie ani ziębiła ani grzała. Dużo "minigierek" w jednej grze, które składają się w jedną całość, to nie jest do końca to co lubię, ale ostatnimi czasy coraz chętniej siadam do sucharków, będących tzw "sałatkami punktowymi", więc gdy pojawiła się okazja przedpremierowego testowania jednej z jego najnowszych gier, czyli Forum Trajanum od Games Factory, to z chęcią z niej skorzystałem. Jako, że nie mam za sobą setek rozgrywek w inne tytuły, to raczej nie uda mi się poważnie porównać Forum, do całej reszty. Dlatego skupię się po prostu na pytaniu, czy ta gra jest fajna... nawet jak nie jesteśmy fanami Felda ;-)


środa, 31 października 2018

Pulsar 2849 - recenzja

Pulsar 2849 to gra, w której gracze wyruszą na podbój kosmosu, będą odwiedzać nieznane galaktyki, kolonizować planety, a także opracowywać nowe, wspaniałe technologie po to, by… zdobyć więcej punktów niż przeciwnicy. Wbrew pięknej i intrygującej okładce jest to sałatka punktowa z doklejonym tematem. Nie przeszkadza jej to jednak w byciu jedną z lepszych sałatek punktowych, w jakie do tej pory miałem przyjemność zagrać.


sobota, 27 października 2018

Manhattan - recenzja

Sporo jest gier, które wraz z upływem czasu mocno się starzeją jak np. znany wszystki Monopol (oraz w sumie większość gier typu roll&move). Są również tytuły, których wiek praktycznie nie rusza i po upływie dekady czy dwóch wciąż są niezłe. Tutaj przykładem może być chociażby Tikal, Mexica, czy Torres. W dzisiejszej recenzji przyjrzę się grze, która ma już prawie ćwierć wieku i sprawdzę w jaki sposób na nią wpływają lata. Będzie to nowa edycja Manhattanu, wydana na polskim rynku przez Fox Games. Będziemy w niej budować drapacze chmur i próbować przejmować wieżowce przeciwników. Warto wspomnieć że dzieło Andreasa Seyfartha zdobyło w roku swojej premiery najbardziej prestiżową nagrodę planszowego świata, czyli Spiel des Jares, co powinno nam już coś powiedzieć na temat jakości rozgrywki. Z drugiej jednak strony z nagrodami bywa różnie i po latach ich laureaci mogą przestać się podobać. No cóż, bierzmy się do budowania i sprawdźmy jak jest w tym przypadku! Z pomocą w tej recenzji przyjdzie mi też Marcin, który poza swoimi wrażeniami opowie też odrobinę o przebiegu rozgrywki.


środa, 24 października 2018

Escape Room: Podróż w czasie - recenzja

W Escape Roomach byłem dotychczas kilka razy, więc jakieś tam doświadczenie mam, ale na pewno nie jest to poziom ekspert. ;) Choć czy w tego typu grach liczy się doświadczenie? Pewnie w jakimś stopniu tak, ale nie o to tu chodzi. Rozwiązywanie zagadek, szukanie przedmiotów, łączenie zebranych informacji i to wszystko pod presją czasu, za każdym razem jest dla mnie świetną zabawą. Choć niektóre Pokoje są fajniejsze, w innych wrażenia miałem ciut gorsze, to zawsze wychodziłem z poczuciem dobrze spędzonego czasu. Do tego zgrana paczka przyjaciół, którym także podoba się ta forma rozrywki - czego chcieć więcej? Oj, najchętniej to bywać tam jak najczęściej.
Albo znaleźć substytut. I tu wychodzą nam naprzeciw kieszonkowe wersje Escape Roomu. Przyznam szczerze, że choć miałem dotychczas dwie tego typu pozycje w swojej prywatnej kolekcji, to jeszcze nie miałem okazji tego spróbować, obie gry patrzą na mnie z półki wstydu. Tymczasem dzięki wydawnictwu FoxGames w moje ręce wpadła nowość - Escape Room: Podróż w czasie. Postanowiłem sprawdzić czy emocje, zadania, zagadki zamknięte w niewielkim pudełku, mogą dać podobną frajdę co "duże" Escape Roomy.


niedziela, 21 października 2018

Król Złodziei - recenzja

Fach złodzieja nie jest bułką z masłem. Powiedzmy, że chcesz obrabować takiego smoka (jak np. w Brzdęku!). Nie dość że sam włam jest cholernie niebezpieczny, bo możesz się natknąć na wszelakie potwory, pułapki, wredną konkurencję... no i oczywiście smoka, to na dodatek same przygotowania też nie są łatwe. Za łupy z poprzednich robót musicie kupić jak najlepsze wyposażenie, wynająć utalentowanych pomagierów, opłacić paserów.. nie ma lekko, zwłaszcza że liczba możliwości dostępnych na złodziejskim czarnym rynku jest mocno ograniczona, a konkurencja nie śpi. Tak czy siak gra jest warta świeczki, bo najlepszy włamywacz na rynku dostanie chwałę i prestiż (nie zapominajmy też o bogactwach). A przecież Król Złodziei może być tylko jeden! Tylko jeden może być też zwycięzca gry wydawnictwa Baldar pt. Król Złodziei, w której robimy z grubsza właśnie to co napisałem, czyli najpierw dzielimy się łupami, a potem rozbudowujemy swoją nie do końca legalną infrastrukturę. Przekonajmy się więc czy ta kościanka spod ciemnej gwiazdy jest warta uwagi.